Bartnik już na początku swojego wpisu wyjaśnia, że postanowił rozszerzyć wcześniejsze rozważania dotyczące pochodzenia części „autorytetów moralnych i intelektualnych”.
„Zmobilizowany krytyką jaka mnie spotkała ze strony niektórych z Was za to, że pisząc o pochodzeniu Autorytetów Moralnych i Intelektualnych Tenkraju, skupiałem się tylko na tych, których korzenie tkwią w komendach UB, w oddziałach NKWD, w jaczejkach KPP i starych trepowniach LWP, napisałem kilka dni temu krótki tekst o tych, którzy wywodzą się od kolaborantów z innym okupantem” — rozpoczyna swój wpis.
Publicysta stwierdza, że wcześniej skupiał się głównie na osobach mających rodzinne związki z aparatem komunistycznym, strukturami NKWD czy KPP. Tym razem odniósł się do środowisk, które — pisze — miały być powiązane z niemieckim okupantem.
Najwięcej miejsca poświęcił jednak właśnie Janowi Grabowskiemu, autorowi książek o losach Żydów podczas niemieckiej okupacji. Bartnik ostro skrytykował sposób, w jaki „historyk” opisuje postawy części Polaków wobec Żydów w czasie wojny.
„Profesor często podkreśla, że z opowieści ojca i dziadka wie, że bardziej bali się oni Polaków niż Niemców” — pisze Bartnik.
Autor wpisu zarzucał Grabowskiemu pomijanie w swoich wypowiedziach kwestii współpracy części Żydów z niemieckimi służbami okupacyjnymi.
„Żydzi jeszcze lepiej niż Polacy rozpoznawali innych Żydów. Stąd dość liczna ich reprezentacja wśród współpracowników Gestapo” — stwierdza.
Bartnik szeroko odnosi się także do wojennych losów rodziny historyka, przywołując informacje dotyczące jego dziadka Barucha Grabowskiego oraz kontaktów z niemieckim funkcjonariuszem Georgiem Brandtem.
W dalszej części tekstu przywołuje również kontrowersyjną wypowiedź Dawida Ben Guriona dotyczącą części żydowskich ocalałych z okupowanej Polski. Cytat ten od lat pojawia się w debatach historycznych.
Bartnik informuje również, że jego konto na Facebooku zostało czasowo ograniczone.
„Wielki Totalitarny Brat z Facebooka zablokował mi na miesiąc możliwość publikowania na grupach” — napisał na końcu wpisu.
