„Karolu Nawrocki popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu. Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji ws. powołania sędziego Kapińskiego na Pierwszego Prezesa SN, a w które ubrałeś w dodatku byłego pracownika IPN Rafała Leśkiewicza, który zna sprawę Wałęsy jak rzadko kto, jest piramidalnym kłamstwem” – pisał Cenckiewicz. 

Dodał, że:

„Sąd posiadał w 2000 r. dowody, by uznać Wałęsę za agenta. Miał też całość sprawy prokuratorskiej ukazującej rolę lustrowanego Wałęsy i jednego z kluczowych jego świadków w procesie lustracyjnym (Gromosław Czempiński) w akcji kradzieży dokumentów «Bolka» w latach 1992-94, ale je ukrył mimo protestów zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego - sędziego Kauby! A potem sąd skłamał po wielokroć w uzasadnieniu orzeczenia z 11 sierpnia 2000 r.”.

Sprawę skomentował również Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński:

„26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego”.

Doczekaliśmy się również odpowiedzi ze strony Kancelarii Prezydenta RP. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz pytany na konferencji prasowej, czy swoją decyzję konsultował z politykami Prawa i Sprawiedliwości lub byłym szefem BBN odparł, że Karol Nawrocki podjął decyzję samodzielnie, czytał też komentarze pojawiające się w przestrzeni medialnej i przyznał, że szanuje konstruktywne wypowiedzi wszystkich polityków, a także bardzo ceni i szanuje:

„[…] prace naukową prof. Sławomira Cenckiewicza, bo to dzięki jego determinacji wiemy o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy”.

Leśkiewicz dodał, że wyboru sędziego Kapińskiego na pierwszego prezesa SN dokonał, biorąc pod uwagę cały jego dorobek zawodowy, postawę oraz osiągnięcia w pracy sędziowskiej.