Rozpatrując sprawę asesorów, którym powołania na stanowiska sędziowskie odmówił w 2008 roku prezydent Lech Kaczyński oraz osób, którym powołania odmówił w 2016 roku prezydent Andrzej Duda, ETPCz podważył prerogatywę Prezydenta RP do powoływania na stanowiska sędziowskie.

- „Decyzja Prezydenta RP, która odmówiła powołania kandydatów na stanowiska sędziowskie pomimo pozytywnego wniosku KRS, nie zawierała uzasadnienia, nosiła pozory arbitralności i nie została poddana żadnej formie kontroli, która mogłaby ocenić zarzuty podniesione przez skarżących”

- czytamy w komunikacie ETPCz.

- „Ponieważ wnioskodawcy nie zostali poinformowani o powodach odmowy ich powołania przez prezydenta i nie mogli się od tej odmowy odwołać, nie byli chronieni przed decyzją, którą można zasadnie uznać za arbitralną”

- dodano.

W ten sposób ETPCz kolejny raz w rażący sposób wykroczył poza swoje kompetencje. Z jakiego powodu? Pewnymi domysłami w tej kwestii dzieli się stowarzyszenie Prawnicy dla Polski.

- „Europejski Trybunał Praw Człowieka zdecydował poza materią konwencyjną i zrealizował polityczne zamówienie - negując oczywistą prerogatywę prezydenta RP Karola Nawrockiego. Stawiamy tezę, że chodzi o umożliwienie Waldemarowi Żurkowi powrotu na stanowisko sędziowskie - a zapewne i szykowanemu ponoć w jego miejsce Dariuszowi Mazurowi”

- oceniają autorzy.

O możliwej dymisji ministra Żurka coraz częściej mówi się po porażce w sprawie posła Zbigniewa Ziobry, który opuścił Węgry i wyjechał do Stanów Zjednoczonych.