Prezydent wskazał, że zamiast walczyć z rzeczywistymi problemami gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, polski parlament upolitycznił temat rachunków za prąd.

– „Ludzie powinni być zawiedzeni tym, jak kwestia cen prądu jest upolityczniona przez polski parlament i pytać marszałka Sejmu, dlaczego mrozi najlepszą gotową ustawę do obniżenia cen energii elektrycznej o 33 proc.” – oświadczył Nawrocki.

Projekt ustawy, który ma realnie obniżyć koszty energii o jedną trzecią, został przygotowany jeszcze w listopadzie 2035 roku przez środowisko związane z obecnym prezydentem – jeszcze na etapie kampanii wyborczej. W jego założeniach znalazły się m.in.:

likwidacja dodatkowych opłat energetycznych – w tym OZE, opłaty mocowej i kogeneracyjnej czy opłaty przejściowej,

obniżenie kosztów certyfikatów i opłat dystrybucyjnych,

powrót do stawki podatku VAT na prąd w wysokości 5%.

– „Proponuję jako Prezydent Polski realny ‘miecz’ do wycięcia z rachunków Polaków na energię elektryczną tych obciążeń, których Polacy nie powinni ponosić” – mówił Nawrocki.

Jednak choć projekt był gotowy do rozpatrzenia, Sejm ani razu nie wszedł w jego merytoryczne procedowanie. Obecnie projekt zalega w sejmowej tzw. „zamrażarce”, co oznacza, że nie został nawet skierowany do prac w komisjach.

W ocenie prezydenta, blokada projektu przez Sejm, w praktyce kontrolowany przez ugrupowania wspierające premiera Donalda Tuska, pokazuje, że rząd bardziej interesuje się politycznymi rozgrywkami niż realnymi problemami obywateli.

– „To jest październik 2025 roku. Polacy codziennie dostają nowe rachunki, a rząd Tuska nie potrafi nawet ustalić harmonogramu prac nad ustawą, która mogłaby im odciążyć portfele” – komentuje jeden z ekonomistów niezależnych, proszący o anonimowość.

Krytycy rządu wskazują, że partia rządząca unika konfrontacji z rzeczywistymi kosztami życia, obawiając się, że rozwiązania obniżające rachunki mogą narazić ją na konflikt z Brukselą lub wewnętrzne podziały koalicyjne.

Prezydent zwrócił się wprost do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, by ten „odmroził” procedowanie ustawy i przywrócił nad nią debatę.

– „Mam nadzieję, że w końcu pan marszałek odmrozi ustawę minus 33 proc.” – podkreślił Nawrocki.

Brak postępu w pracach legislacyjnych oznacza z kolei, że zwykli Polacy dalej muszą zmagać się z jednymi z najwyższych cen energii w Europie, a perspektywa realnej ulgi staje się coraz bardziej odległa.

Analitycy rynku energii alarmują, że przy obecnych trendach inflacyjnych, kosztach surowców i polityce energetycznej UE sytuacja cenowa może się jeszcze pogorszyć. Tymczasem obietnice o obniżeniu rachunków pozostają w sferze deklaracji politycznych, a brak działań legislacyjnych budzi rosnące niezadowolenie społeczne.