Według informacji przekazanych przez amerykańskich urzędników, Waszyngton rozważa scenariusz militarnej eskalacji wobec Teheranu. Rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly potwierdziła, że administracja bierze pod uwagę różne warianty działań. „Prezydent Trump rozważa wszystkie opcje dotyczące Iranu” – przekazała. Dodała też, że głowa państwa „wysłuchuje różnych opinii, ale ostateczną decyzję podejmuje w oparciu o to, co jest najlepsze dla naszego kraju i bezpieczeństwa narodowego”.

Pentagon oficjalnie odmówił komentarza w sprawie szczegółów planów operacyjnych, jednak faktyczne działania Departamentu Obrony wskazują na wyraźne podniesienie gotowości bojowej w regionie.

W odpowiedzi na rosnące napięcia USA zdecydowały o rozmieszczeniu dodatkowych jednostek wojskowych. Do regionu skierowano m.in. niszczyciele z pociskami kierowanymi, myśliwce oraz inne elementy infrastruktury bojowej. Według źródeł wojskowych celem tych działań jest zapewnienie zdolności zarówno do ofensywy, jak i do skutecznej obrony w przypadku nagłej eskalacji.

Eksperci zwracają uwagę, że podobne ruchy zazwyczaj mają podwójny charakter: z jednej strony zwiększają realną gotowość operacyjną, z drugiej – stanowią sygnał odstraszający dla przeciwnika.

Równolegle z przygotowaniami wojskowymi prowadzone są rozmowy dyplomatyczne. W Genewie spotykają się wysłannicy USA – Steve Witkoff i Jared Kushner – z przedstawicielami Omanu, który tradycyjnie pełni rolę mediatora w kontaktach z Teheranem.

Sekretarz stanu Marco Rubio przyznał, że administracja preferuje rozwiązanie negocjacyjne, choć zadanie to jest niezwykle skomplikowane. „Jest to bardzo trudne do zrealizowania” – zaznaczył, podkreślając napięty klimat rozmów.

Według obserwatorów sytuacja przypomina znany z przeszłości model „maksymalnej presji”: równoległe prowadzenie negocjacji przy jednoczesnym wzmacnianiu potencjału militarnego.

Tymczasem – jak informuje agencja Reuters, powołując się na źródła dyplomatyczne z krajów arabskich – Iran przygotowuje się na możliwość konfliktu. Dowodem ma być reorganizacja dowództwa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

Planowane zmiany obejmują m.in. przesunięcia personalne oraz wzmocnienie struktur decyzyjnych odpowiedzialnych za koordynację działań wojskowych i dyplomatycznych. Zwiększoną rolę ma odgrywać Ali Laridżani, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i bliski współpracownik najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego. Ma on otrzymać szersze kompetencje umożliwiające sprawniejsze łączenie strategii politycznej z działaniami militarnymi.

Reuters donosi również o możliwej zmianie na stanowisku dowódcy Strażników Rewolucji. Obecny szef formacji, Mohammad Pakpour, ma zostać zastąpiony przez przedstawiciela bardziej radykalnego skrzydła, co może oznaczać zaostrzenie kursu Teheranu.

Eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają, że ewentualna operacja przeciw Iranowi miałaby zupełnie inny charakter niż krótkotrwałe interwencje w przeszłości. Iran dysponuje rozbudowaną siecią sojuszników regionalnych oraz znaczącymi zdolnościami asymetrycznymi, w tym potencjałem rakietowym i dronowym.