Strażniczka zamierza ogłosić inicjatywę o wpisanie polskich rodzin patriarchalnych na listę niematerialnego dziedzictwa Unesco ponieważ rodziny te, podobnie jak znikające bistra w Paryżu ,są „strażnikami czasu”.

W obliczu  kryzysu i erozji życia rodzinnego  strażniczka ma do spełnienia nie lada misję, którą wypełnia z zaangażowaniem każdego dnia.

„Osoba żeńska” jako kapłanka rodzinna dba o rytuały i kultywuje tradycje, zwraca uwagę na dobre wychowanie. Bardzo ważne są dla niej wnuki i dzieci z własnej rodziny zapewniające zastępstwo pokoleń. Dla nich stara się utrwalać kadry z domu dziadków.

Jest z jednej strony konserwatywna, z drugiej  otwarta i tolerancyjna,  rozumie postęp i zmiany społeczne. Tym bardziej stara się ocalić to co jest możliwe. Nie potępia, rozumie.

W wypełnianiu swojej misji często zgadza się na rolę sługi,  ale działa przez przykład, w dyskusji śmiało wyraża własne zdanie.

Nie robi afery, spotykając się z brakiem entuzjazmu i wdzięczności ze strony przeciwpatriarchalnych członków rodziny. Nie zwraca uwagi na złośliwości, robi swoje. Strażniczka nie domaga się przesadnej atencji.  Wie, że czym skorupka za młodu nasiąknie tym…

Dom strażniczki pozostaje otwarty dla rodziny, dzieci, wnuków, babć, cioć, wujków i kuzynów, których zaprasza na wszelkie uroczystości rodzinne wydając obiady lub podając przekąski.

Strażniczka gotuje chętnie, bo lubi gotować, stara się dogadzać kulinarnie gościom, „gościniom” i patriarsze, aby spotkania rodzinne kojarzyły się z dużą przyjemnością.

 

Szczególne miejsce pozostawia patriarsze, choć trzyma go pod nieodczuwalnym przez niego pantoflem. Strażniczka nie jest zazdrosna o osiągniecia męża ani jego wyższe zarobki. Sługa pozwala patriarsze przepuszczać się pierwszą i całować w rękę.

Miewa migreny i bywa kapryśna choć  nie przesadnie. Na pierwszy rzut oka nie widać, że jest sługą, lubi dobrze wyglądać.

Nie ma obsesji niczym  feministki na temat zrównania płci, sądzi, że mężczyzna powinien pozostać mężczyzną, a kobieta kobietą.

Śmieszą ją manifestujące nowy porządek feminatywy, owe „ministry”, „naukowczynie”, „ktosinie”,godnie czując się przy nieśmiałym sprzeciwie  prof. Bralczyka.

Strażniczce groźne wydają  się brylujące ostatnio reformatorki, pragnące wyrzucić z literatury wszelkie wątki ukazujące kobiety i mężczyzn w zakazanych dziś tradycyjnych rolach.

Nonsensowne  krytyki ulubionych dziecinnych lektur, bajek i pozycji dla młodzieży  powodują złość u  strażniczki czasu, a nawet chęć do wspólnego protestu przeciw idiotycznej rewolucji kulturalnej.

U „osoby żeńskiej” występuje obawa, że wojujące feministki, wkrótce spalą zakazane książki, lub ustawowo zakażą ich czytania, więc głęboko schowała je w swojej bibliotece.

Sługa jest konsekwentna i odważna, nie boi się gniewu sióstr i ostracyzmu. Natarczywy  przebój dla zranionych sióstr feministek „Bogini w nas buzuje ze wszystkich sił”- pokazuje strażniczce z jakim zmasowanym atakiem na patriarchat się mierzymy.

Strażniczka czuje mobilizację potępionych sług patriarchatu, podobnie zdrowo myślących i chcących przeciwstawić się populizmowi influencerek nowej mody.

Nadmiar takich potępionych sług   patriarchatu to  wyzwanie dla feministek, które w  walce o swoją wolność nie spostrzegą jak wywalczą sobie samotność i zgorzknienie.

O czym chętnie opowiadają po wyczerpaniu sił witalnych na kozetkach u wziętych terapeutów, albo psując nastrój w różnych kolorowych pismach.

To komiks  z życia, który strażniczce patriarchatu polepsza samopoczucie.