W uzasadnieniu podkreślono, że przepisy „prowadzą do nierównego traktowania treści i pośredniej stygmatyzacji określonych grup”, a także naruszają „wolność wypowiedzi i informacji” oraz zakaz dyskryminacji. Szczególnie istotne było odniesienie do art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej – Trybunał wskazał, że regulacje mogą być sprzeczne z „poszanowaniem godności osoby ludzkiej, równości i praw człowieka”.

Orzeczenie ma charakter precedensowy. Jak zauważył analityk związany z Ordo Iuris, „po raz pierwszy Trybunał (…) uznał, że wskazany przepis może stanowić samodzielną podstawę stwierdzenia naruszenia prawa Unii”. W praktyce oznacza to rozszerzenie możliwości interpretacyjnych instytucji europejskich.

Sprawa dotyczy ustawy, która m.in. wprowadzała „zakaz udostępniania małoletnim treści (…) promujących zmianę płci lub homoseksualizm” oraz ograniczenia emisji takich materiałów do godzin nocnych. Zdaniem Trybunału środki te były „nieproporcjonalne” i naruszały swobodę świadczenia usług w ramach rynku wewnętrznego.

Wyrok zobowiązuje Węgry do zmiany przepisów. W przeciwnym razie – zgodnie z procedurami UE – kraj może zostać obciążony sankcjami finansowymi. Jednocześnie Trybunał odrzucił argument o ochronie tożsamości narodowej, wskazując, że wartości unijne mają charakter wspólny i nie mogą być interpretowane odmiennie przez poszczególne państwa.

Podobne stanowisko – czytamy - prezentowała wcześniej Komisja Europejska, która już w 2021 roku zarzucała Budapesztowi naruszenie podstawowych zasad prawa UE, w tym swobody świadczenia usług i praw zapisanych w Karcie praw podstawowych.

Sprawa wywołuje jednak spór interpretacyjny. Krytycy wyroku podnoszą, że „pojęcia takie jak równość czy państwo prawne nie są ściśle określone”, co – ich zdaniem – „otwiera drogę do nadużyć”.