Jak podkreślił przedstawiciel MON, reakcja była natychmiastowa i zgodna z procedurami Sojuszu Północnoatlantyckiego. „Każde naruszenie bezpieczeństwa Polski i regionu spotka się z natychmiastową reakcją NATO” – zaznaczył, wskazując na determinację w ochronie przestrzeni powietrznej.

Według wstępnych informacji chodziło o standardową operację przechwycenia i identyfikacji maszyn, które zbliżyły się do obszaru odpowiedzialności państw NATO. Tego typu działania są częścią misji Air Policing, prowadzonej regularnie w rejonie Bałtyku, gdzie dochodzi do częstych incydentów z udziałem rosyjskiego lotnictwa.

Eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają, że podobne sytuacje nie są odosobnione. Rosyjskie samoloty wojskowe wielokrotnie wykonują loty w pobliżu przestrzeni powietrznej krajów NATO, często bez włączonych transponderów czy bez zgłoszonego planu lotu. To zwiększa ryzyko niebezpiecznych incydentów w powietrzu.

Na ten moment nie podano szczegółów dotyczących dokładnego przebiegu operacji ani tego, czy rosyjskie maszyny naruszyły przestrzeń powietrzną Polski. Wiadomo jednak, że działania polskich pilotów zakończyły się bez eskalacji.

Polskie F-16 przechwyciły rosyjskie Su-30 nad Bałtykiem, reagując zgodnie z procedurami NATO.