Autorzy projektu zwracają uwagę, że objawienia z 1877 roku miały fundamentalne znaczenie dla Polski w okresie zaborów, kiedy społeczeństwo było poddawane germanizacji i rusyfikacji. Przesłanie Maryi, przekazane w języku polskim, wzmacniało narodową tożsamość, a objawienia zaowocowały nie tylko ożywieniem religijnym, ale też integracją Polaków z różnych zaborów. Miały wpływ na polską kulturę, naukę i dziedzictwo narodowe. Ponadto projektodawcy zwracają uwagę na tzw. „ruch gietrzwałdzki”, który przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości.

Ustanawiając Rok Objawień Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, projekt uchwały zachęca instytucje państwowe, samorządowe, organizacje społeczne oraz placówki edukacyjne do upamiętnienia jubileuszu objawień w Gietrzwałdzie.

- „Niniejsza uchwała zostaje podjęta w hołdzie dla Pokoleń Polaków, którzy dzięki gietrzwałdzkiemu orędziu zachowali wiarę w wolną Ojczyznę”

- czytamy w dokumencie.

Sprzeciw lewicowych środowisk

Swoje oburzenie projektem uchwały wyraził w mediach społecznościowych dziennikarz TVN24 Patryk Michalski, który przekonuje, że jej przyjęcie byłoby sprzeczne z zasadą rozdziału Kościoła od państwa.

- „Sejm miałby uznać, że rzekome objawienie i przemówienie Maryji w języku polskim to fakt i zachęcać, by szkoły i instytucje państwowe urządzały obchody objawień. Związki partnerskie i prawa kobiet mogą poczekać i przez cześć ludowców są określane jako sprawy światopoglądowe, których nie należy narzucać, ale rzekome objawienia to fakt”

- grzmi dziennikarz (pisownia oryginalna).

W kolejnym wpisie przekonuje, że koalicjantów irytuje zaangażowanie PSL w inicjatywę.

- „Inicjatywa zirytowała koalicjantów, głównie Lewicę, którzy mówią, że ludowcy nie godzili się, żeby ludzie blokowali związki partnerskie i blokowali, by nosili wspólne nazwisko, a teraz dyskutują o objawieniach”

- napisał.

Na ignorancję dziennikarza zareagował b. ambasador Polski w USA Marek Magierowski.

- „To nie tylko 150. rocznica objawień, lecz także okazja do przypomnienia budującej historii walki o niepodległość pod zaborem pruskim. Objawienia w Gietrzwałdzie zostały uznane przez Stolicę Apostolską, tak jak podobne wydarzenia w Guadalupe, Fátimie czy Lourdes”

- przypomniał dyplomata i publicysta.

- „Nie trzeba w nie wierzyć (domyślam się, że autor poniższego komentarza nie jest katolikiem), niemniej pisanie o nich per rzekome jest po prostu wyrazem braku szacunku dla religii oraz braku szacunku dla miliona pielgrzymów, odwiedzających co roku to warmińskie miasteczko. A zwięźlej: to po prostu wyraz braku kultury”

- dodał.

Zauważył, że podobnych określeń Michalski najpewniej nie użyłby wobec wyznawców judaizmu lub islamu.

- „Nie trzeba w nie wierzyć (domyślam się, że autor poniższego komentarza nie jest katolikiem), niemniej pisanie o nich per rzekome jest po prostu wyrazem braku szacunku dla religii oraz braku szacunku dla miliona pielgrzymów, odwiedzających co roku to warmińskie miasteczko. A zwięźlej: to po prostu wyraz braku kultury”

- stwierdził.