Wildstein, komentując sprawę w mediach społecznościowych, nie kryje oburzenia. „W tym momencie w Sejmie ma się odbyć konferencja w sprawie Czeczenii (…) jednak decyzją Marszałka Sejmu nie wejdzie 2/3 zaproszonych” – napisał. W jego ocenie sytuacja dotyczy osób „od lat walczących z despocją Rosji, broniących praw człowieka”, które – czytamy – zostały pozbawione możliwości udziału w wydarzeniu.
Publicysta zwraca uwagę, że wydarzenie organizował Adam Borowski, „legenda opozycji i człowiek od dekad walczący z Rosją”. W jego opinii ograniczenie dostępu do konferencji ma wymiar nie tylko organizacyjny, ale także polityczny. „Nie wpuszcza się też proczeczeńskich, polskich aktywistów, jeśli okazali się krytyczni wobec obecnej władzy” – podkreśla.
W swoim komentarzu Wildstein formułuje także szersze zarzuty wobec obecnych elit politycznych i części środowisk opiniotwórczych. „To już coraz mniej kwestia poglądów politycznych – tylko zwykłej przyzwoitości” – ocenia, dodając, że sytuacja nie spotyka się z odpowiednią reakcją ze strony mediów i środowisk publicznych. „Te ‘wspaniałe salony liberalne’ (…) tego nawet nie zauważą” – pisze.
Co należy podkreślić, sprawa nie doczekała się dotąd pełnego, oficjalnego wyjaśnienia ze strony Kancelarii Sejmu.
