Prof. Sławomir Cenckiewicz poinformował dziś o rezygnacji z kierowania prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Na decyzję tę wpłynęła postawa rządu Donalda Tuska, który ignorując ostateczną decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego uparcie utrzymywał, że dotychczasowy szef BBN został pozbawiony dostępu do informacji niejawnych.

- „Rząd po 15 kwietnia br. zastanawiał się, co się wydarzy. Jeden z wiceministrów mówił mi, że jeżeli będzie korzystny dla mnie wyrok NSA, to odpuszczą. Nie wierzyłem w to, ponieważ wiem jaką do mnie pałają nienawiścią. Uznałem, że nie powinienem pełnić tego stanowiska w sytuacji, w której ten wyrok niczego nie zmienił. Nie chcę być więźniem miłego gabinetu, to mnie nie interesuję, chcę działać. Stąd moja decyzja, która też uwolni prezydenta od niekończących się historii związanych z moją osobą”

- wyjaśnił prof. Cenckiewicz na antenie TV Republika.

Zaznaczył, że zamierza włączyć się w kampanię prowadzoną przez prof. Przemysława Czarnka.

- „Chciałbym przyłożyć obie ręce do tego, żeby ten strasznie szkodliwy rząd Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Włodzimierza Czarzastego odszedł w niepamięć. W kampaniach wyborczych nie powinno chodzić o dzielenie stanowisk, jak skóry na niedźwiedziu. Nie powiem kim chciałbym być. Jakiś czas temu powiedziałem prof. Czarnkowi: Przemek, nie oczekuje niczego, poza tym, żebyś wygrał

- zdradził.

Zapewnił, że decyzja o odejściu z BBN została przemyślana.

- „Rozmawiałem z prezydentem, później dowiedzieli się współpracownicy, a dziś ta sprawa ujrzała światło dzienne. Nie chcę mówić za prezydenta, ale z komunikatu też wynika, że podszedł do tego z pełnym zrozumieniem. Dla człowieka, który mnie zna od wielu lat, wie jak jest krępujące to, że w pewnym sensie nie mogłem działać, stając się więźniem urzędu. Ktoś powie, że mogłem trwać, ale jeździć ze swoją ochroną po Polsce i świecie i jakoś dotrwać do zwycięstwa w 2027 roku. To zwycięstwo nie jest pewne, nie możemy czekać z założonymi rękami, a ja jestem człowiekiem czynu i chciałem więcej dać w kampanii prof. Czarnkowi”

- podkreślił.

- „Popieram wszystkich, którzy dążą do tego samego celu. Znam się z Mateuszem Morawieckim. Bardzo cenię jego i jego ludzi, chciałbym przez dzisiejszą decyzję zaakcentować potrzebę jedności. Przegramy jeśli będziemy się kłócić”

- dodał.