9 stycznia Sejm przyjął ustawę budżetową na 2026 rok. Zakłada ona, że wydatki państwa w 2026 roku wyniosą 918,9 mld zł, przy dochodach na poziomie 647,2 mld zł. Planowany deficyt wyniesie więc 271,7 mld zł.

Dziś swoją decyzję ws. kluczowego dla funkcjonowania państwa dokumentu ogłosił prezydent.

- „Mimo mojej krytycznej oceny tego budżetu, konstytucja nie daje mi prawa go zawetować. Biorąc pod uwagę wszystkie przedstawione argumenty i kompetencje, które posiadam, zdecydowałem się podpisać ustawę budżetową, ale jednocześnie kieruję ją w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego”

- przekazał Karol Nawrocki na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu.

Wyjaśnił, że zdecydował się podpisać ustawę, „by chronić stabilność państwa”. Podkreślił przy tym, że „ten budżet jest dowodem głębokiego kryzysu wiarygodność, skuteczności i sprawczości obecnego rządu”.

- „To budżet, który pokazuje bezradną kapitulację wobec wyzwań, przed jakimi stoi Polska. To budżet niespełnionych obietnic z kampanii wyborczej, zawiedzionych oczekiwań Polaków. Budżet chaosu z niezrozumiałymi cięciami w jednych obszarach i instytucjach oraz z nieuzasadnionymi wzrostami wydatków w innych”

- zauważył.

- „Przede wszystkim, to budżet oparty na gigantycznym zadłużeniu”

- dodał.

Zwrócił uwagę, że to zadłużenie, „które w żaden sposób nie przekłada się na lepsze życie obywateli”, a jest to już drugi budżet z rzędu, w którym deficyt stanowi blisko 1/3 całkowitych wydatków. Wskazał, że po przeliczeniu na dzisiejszą wartość pieniądza, to „zadłużenie dwukrotnie większe niż to, które zaciągnął Edward Gierek”.

Prezydent wskazał, że rekordowemu długowi towarzyszy brak realizacji zapowiadanych programów, kryzys w służbie zdrowia czy spadek finansowania nauki.

- „Skierowany do mnie budżet państwa nie realizuje także gwarancji bezpieczeństwa. Mimo wielu deklaracji, nie zapewnia 5 proc. PKB na obronność

- zaznaczył.