Na początku miesiąca w mediach społecznościowych pojawiły się szokujące informacje na temat wydarzeń, do których miało dojść 15 grudnia w szkole podstawowej w Kielnie. W czasie lekcji nauczycielka miała zażądać od uczniów zdjęcia krzyża ze ściany. Kiedy ci odmówili, kobieta miała sama zdjąć krzyż i wrzucić go do kosza na śmieci.
Sprawą zajęła się prokuratura oraz kuratorium oświaty, a dyrekcja szkoły zdecydowała o zawieszeniu anglistki. Kilka dni po nagłośnieniu sprawy sama nauczycielka przedstawiła mediom swoją wersję wydarzeń. W rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” przekonywała, że wyrzuciła do kosza na śmieci nie krzyż, a plastikową zabawkę.
- „Wyrzuciłam cosplayowy (związany z przebieraniem się za postacie z filmów, komiksów, gier itp. - red.) gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika - w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar”
- przekonywała.
- „Szanuję przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłabym krzyża reprezentującego wiarę. Jestem neutralna religijnie i bardzo tolerancyjna. Szanuję wiarę. Ścianka nad chomikiem byłaby w mojej opinii miejscem urągającym przedmiotowi religijnej czci. Jego miejsce powinno być wysoko, obok godła lub ewentualnie nad drzwiami. Jednak powtórzę: Ten przedmiot, który został powieszony przez dzieci był elementem cosplayowego stroju – takiego przebrania; dzieci przebierają się za różne postaci bywa, że za zakonnika, księdza czy śmierć. Nikt nigdy się do niego nie modlił”
- dodała.
Co twierdzą uczniowie?
Pięć rodzin dzieci ze szkoły podstawowej w Kielnie jest reprezentowanych przez prawników Instytutu Ordo Iuris. Instytut opublikował na swojej stronie internetowej relację wydarzeń opartą na rozmowach pełnomocników z rodzicami. Jak więc wydarzenia w szkole relacjonują sami uczniowie?
- „Z relacji rodzin wynika, że w starszej części szkoły, w której doszło do zdarzenia, nie we wszystkich salach lekcyjnych wisiały krzyże. Inaczej wyglądała sytuacja w nowej części placówki, gdzie – jak przekazują rodzice – krzyże zostały zakupione przez radę sołecką i poświęcone przez proboszcza, a następnie umieszczone w salach”
- czytamy.
- „Sala, w której doszło do konfliktu, znajdowała się w starej części szkoły. Od co najmniej września ubiegłego roku dzieci – przy wsparciu katechetki – podejmowały oddolne starania, aby krzyż mógł wisieć również w tej sali. Według relacji rodzin, inicjatywa ta zakończyła się powodzeniem”
- dodaje Ordo Iuris.
Mimo to jednak, jak opowiadają rodziny dzieci, co najmniej trzykrotnie krzyż znikał ze ściany w niejasnych okolicznościach. Za każdym razem uczniowie jednak, „korzystając m.in. z pomocy pracowników szkoły lub przynosząc kolejny egzemplarz”, doprowadzali do jego ponownego zawieszenia.
Wreszcie, po kolejnym zaginięciu krzyża, uczniowie powiesili w sali krzyż wykonany z plastiku.
- „Był umieszczony w innym miejscu niż poprzednio – nie obok godła państwowego, lecz przy wejściu do sali, z boku, na podobnej wysokości co poprzedni krzyż przy godle, ale tym razem w pobliżu miejsca, gdzie stała klatka z chomikiem. Wybór miejsca mógł wynikać z tego, że dzieci miały łatwiejszy dostęp do haczyka w ścianie w tym miejscu, gdyż łatwiej mogły wspiąć się na stolik stojący w tym miejscu. Rodziny podkreślają, że nie jest ustalone, skąd pochodził ten krzyż ani kto go dostarczył – dzieci nie potrafią jednoznacznie wskazać, czy był on wydrukowany na drukarce 3D, czy pochodził z innego źródła”
- relacjonują prawnicy.
15 grudnia nauczycielka języka angielskiego miała zauważyć krzyż i polecić zdjęcie go ze ściany jednemu z uczniów. Gdy ten odmówił, wzburzona nauczycielka miała wspiąć się na stolik i sama zdjąć krzyż, a następnie wyrzucić go do kosza na śmieci. Wyrzuceniu krzyża miał ze strony nauczycielki towarzyszyć wulgarny komentarz.
- „Relacje różnią się co do dokładnego brzmienia słów, jednak wszystkie potwierdzają użycie wulgaryzmu oraz wyraźnie pogardliwy ton wypowiedzi. Po wrzuceniu krzyża do kosza nauczycielka miała otrząsnąć ręce z wyraźną niechęcią i obrzydzeniem”
- czytamy.
Jakie skutki zdarzenie to miało dla funkcjonowania uczniów tej klasy w szkole?
- „Rodziny wskazują, że dla dzieci pierwszą reakcją na zdarzenie był szok i wzburzenie, szczególnie ze względu na sposób potraktowania krzyża i użyte słowa. W kolejnych tygodniach dzieci miały doświadczać ostracyzmu, w tym przykrych komentarzy oraz wytykania palcami, także ze strony niektórych dorosłych”
- wskazuje Ordo Iuris.
