W grudniu Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił Europejski Nakaz Aresztowania posła Marcina Romanowskiego. Decyzję w tej sprawie podjął sędzia Dariusz Łubowski, który stwierdził w uzasadnieniu, że „sytuację panującą obecnie w Państwie Polskim zakwalifikować można jako kryptodyktaturę”. Prokuratura skierowała więc do sądu kolejny wniosek o ENA wobec posła Romanowskiego. Tym razem nie zajmie się nim już jednak sędzia Łubowski, który w szokujących okolicznościach został odsunięty od sprawy. Co więcej, sprawa nie trafiła też do sędziego z losowania, a do sędziego dyżurnego, a kilka dni temu zmieniono grafik sędziów dyżurnych. Do sprawy odniosła się na antenie Telewizji wPolsce24 przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka, która podkreśla, że „zaczęły się rzeczywiście dziać rzeczy dziwne”.
- „Sprawa ENA nie jest sprawą tzw. dyżurną, bo sprawa dyżurna jest zdefiniowana i jest to sprawa, którą sąd musi rozpatrzeć w ciągu 72 godzin. To są np. sprawy aresztowe, kiedy została osoba zatrzymana i musi w określonym terminie zostać doprowadzona przez prokuraturę do sądu, a ten sąd ma 24 godziny na rozpoznanie wniosku prokuratury”
- wyjaśniła sędzia.
- „W pozostałych sprawach, jeżeli ustawa nie przewiduje tak krótkiego terminu, nie ma mowy o tym, żeby to sędzia dyżurny rozpoznawał sprawę. Sędziego się losuje”
- dodała.
Szefowa KRS zdradziła, iż z przesłanych przez sędziów dokumentów „wynikało, że tam doszło do zmiany sędziego dyżurnego i nic nie wskazuje na to, żeby była to sytuacja losowa”.
- „Gdyby się zdarzyła taka sytuacja, że sędzia dyżurny nie może przejąć spraw, to jest ten drugi dyżurny i wtedy powinien wejść ten drugi, a nie ktoś inny. Czasem sędziowie chcą wziąć urlop, coś im wypada w życiu i proszą kolegów, aby się z nimi zamienić. Trzeba byłoby zbadać, czy do takiej sytuacji nie doszło, a jeżeli nie, to ta sprawa bardzo brzydko pachnie”
- stwierdziła.
