Straż Graniczna potwierdza skalę zjawiska, choć wciąż trwa dokładne liczenie odnalezionych obiektów. Jak przekazała osoba odpowiedzialna za kontakt z mediami w Podlaskim Oddziale SG, mechanizm działania był identyczny jak w poprzednich przypadkach: balony wypuszczane nocą, unoszone prądami powietrza w kierunku Polski, z podczepionymi kartonami pełnymi papierosów i urządzeniami śledzącymi.

Policja oficjalnie potwierdziła dwa zdarzenia. Pierwsze miało miejsce w Białymstoku w rejonie ul. Włókienniczej, gdzie balon zaplątał się w drzewach. Na ziemi funkcjonariusze znaleźli pakunek zawierający 1500 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Drugi przypadek odnotowano w miejscowości Wierzchłowce w powiecie sokólskim – również tam balon przenosił identyczną ilość nielegalnego towaru.

Skala znalezisk sugeruje jednak znacznie szerszą operację logistyczną. Źródła w służbach nie kryją, że liczba balonów przekroczyła pięćdziesiąt, a część z nich mogła spaść w trudno dostępnych terenach leśnych przy samej granicy. Urządzenia GPS wskazują, że akcja była zaplanowana i skoordynowana – przemytnicy mogli na bieżąco śledzić miejsca lądowania przesyłek.

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka potwierdziła jedynie dwa oficjalnie ujawnione balony, podkreślając, że działania służb trwały przez całą noc. Niewykluczone jednak, że kolejne pakunki będą odnajdywane w następnych dniach przez patrole SG oraz policję.

Eksperci ds. bezpieczeństwa granic zwracają uwagę, że balony wykorzystywane do przerzutu kontrabandy są coraz częściej elementem szerszej wojny hybrydowej prowadzonej przez Mińsk i Moskwę. Ich celem nie jest wyłącznie przemyt, lecz także testowanie reakcji polskich służb, przeciążanie systemów monitoringu oraz destabilizacja regionów przygranicznych.