A sytuacja szła już naprawdę w niepokojącym kierunku. Ogłoszenie przez zwolenników Mateusza Morawieckiego listu grupy intelektualistów w swojej obronie znów pokazało głębię wewnętrznego sporu w PiS. Takie nazwiska jak Andrzej Nowak, Andrzej Zybertowicz czy Bronisław Wildstein firmowały dokument, który wyraźnie sugerował, że niechętna Morawieckiemu frakcja jest już na dobrej drodze do usunięcia byłego premiera z partii. Kaczyński trafnie zrozumiał, że produkowanie takich listów i zbieranie pod nim nazwisk znanych postaci jest dla Prawa i Sprawiedliwości śmiertelnie groźne. Wynika to z tego, że podobne listy są dla mediów potwierdzeniem, że największa opozycyjna partia stoi wobec groźby rozłamu. Ale też środowe spotkanie parlamentarzystów PiS zakończyło się deklaracją, która z kolei dotyczyła prawej strony partii.

„Zdecydowanie odcinamy się od możliwości współpracy naszej partii z formacją – Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna – „nawet za cenę pata po kolejnych wyborach parlamentarnych”.

Do tego spotkania przygotowywano się w wyjątkowo tajemniczy sposób. Szeregowi posłowie nie wiedzieli, dokąd wywiozą ich autobusy podstawione w centrum Warszawy. Jak wskazują uczestnicy rozmowy, prezes partii parokrotnie przypominał o potrzebie jedności. Akcentował apel, aby unikać dyskusji na Twitterze wzajemnymi połajankami. Podkreślał, że spójność partii jest wartością najwyższą.  Prezes Kaczyński upominał też swoich parlamentarzystów, że PiS nigdy nie wyjdzie dobrze na licytowaniu się z Braunem na radykalizm, choć oczywiście do samego końca nie wolno rezygnować z walki o elektorat Brauna. Wrażenie jedności miało potęgować wystąpienie na konferencji prasowej grupy liderów partii, gdzie po obu stronach prezesa stał z jednej strony Przemysław Czarnek, a po drugiej Mateusz Morawiecki. Tyle, że ten zestaw polityków wciąż przypominał, że w tej partii dominuje pokolenie 60+. Kaczyński obiecuje odmłodzenie list kandydatów na wybory 2027 roku. Tylko, że trzeba o wiarygodności takich słów myśleć już teraz i wpuszczać na scenę, na której się mówi o otwarciu na młodych – choć paru 30-latków. Jak długo jeszcze Kaczyński będzie mógł pełnić rolę surowego ojca, który potrafi okiełznać rozbrykanie różnych frakcji w swojej partii? Jeśli Morawiecki nie potrafi się dogadywać z resztą partii, to chwilowe huknięcie ze strony Kaczyńskiego może nie wystarczyć na długo. Problem w tym, że tacy politycy jak Morawiecki czy Czarnek powinni nauczyć się dogadywać się z sobą bez ciężkiej ręki prezesa. Gdzieś na jesieni zaczną się pierwsze przymiarki do układu list. Jak zawsze tego typu decyzje wywoływać będą ogromne emocje. Kaczyński zaś nie może w kółko być surowym wychowawcą, który przywołuje swoje rozbrykane dzieci do porządku i spokoju.