Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w swoim pierwszym orędziu po objęciu urzędu zapowiedział korzystanie z „marszałkowskiego weta”. Polski porządek prawny nie zna oczywiście takiej instytucji, ale były działacz PZPR zapowiedział w ten sposób, że będzie kierował przygotowane przez prezydenta projekty ustaw do tzw. zamrażarki sejmowej, którą rządzący obecnie politycy w przeszłości tak bardzo krytykowali alarmując, że blokowanie przez marszałka projektów ustaw jest zamachem na demokrację.
Na absurd obecnego układu politycznego uwagę zwrócił sam prezydent Nawrocki, który był w Pałacu Prezydenckim gospodarzem dyskusji ze swoim poprzednikiem Andrzejem Dudą.
- „Zobaczcie państwo sytuację, w której dzisiaj drugą najważniejszą osobą w państwie, oczywiście zgodnie z rygorami polskiej demokracji - już zostawiam, że to postkomunista, nie chcę dyskutować - jest człowiek, który dostał 20 tys. głosów, przegrał z człowiekiem ze swojej listy z ostatniego miejsca”
- zauważył prezydent.
- „Człowiek z poparciem 20 tys. głosów zostaje drugą osobą w państwie, oczywiście w ramach koalicyjnych układanek, reprezentuje partię, która ma marginalne poparcie i wszystko jest oczywiście zgodnie z demokracją, ja tego nie kwestionuję jako prezydent Polski. Ale zwykli Polacy chyba mają przekonanie, że to pewien absmak, że oto wychodzi człowiek, nie tylko postkomunista, ale z poparciem 20 tysięcy głosów, mówi do człowieka, który ma 10 i pół milionów głosów w wyborach bezpośrednich, że będzie korzystał z weta, którego nie ma w stosunku do jego inicjatywy ustawodawczej”
- dodał.
W tym kontekście podkreślił, że urząd prezydenta jest potrzebny po to, by „naród miał po prostu prawo głosu i mógł oceniać tego typu zachowania dzisiejszego marszałka”.
