Antysemityzm zawsze jest złem. Ale złem jest również narodowy szowinizm. Przekonanie, że własny naród jest lepszy od innych narodów i z tej racji może osiągać swoje cele kosztem sąsiadów, prowadzi jedynie do katastrofy. Dlatego przeraża pogląd, wedle którego współczesny Izrael, jako naród w szczególny sposób wybrany przez Boga, ma prawo do ekspansji terytorialnej i kontroli nad ziemiami, które Bóg obiecał Abrahamowi. To przekonanie, obecne w środowiskach izraelskiej skrajnej prawicy, spotyka się z wiarą dużej części amerykańskich chrześcijan, wedle których przyjście Chrystusa musi poprzedzić „święta wojna”. Taki sposób myślenia zyskuje dziś zwolenników, a Bliski Wschód targany jest kolejną krwawą wojną.
I właśnie w takim kontekście Konferencja Episkopatu Polski opublikowała list, w którym wyjaśnia wiernym, że „Izrael pozostaje nadal narodem wybranym”. Fakt, że termin ten jest historycznie i teologicznie błędny, wyczerpująco wyjaśnił na łamach portalu PCh24.pl ks. prof. Waldemar Rakocy CM. Na łamach Fronda.pl o doktrynalnych błędach, których można dopatrzyć się w kontrowersyjnym liście, pisał Paweł Chmielewski. Termin ten jest jednak nie tylko błędny, ale może być również bardzo niebezpieczny, zarówno w wymiarze religijnym, jak i politycznym.
W wymiarze religijnym dla chrześcijan jest to termin niebezpieczny, bo kładzie się cieniem na prawdę o jedyności zbawczej Jezusa Chrystusa. Nazywanie Izraela „narodem wybranym” może rodzić przekonanie, że członkowie tego narodu osiągają zbawienie przez samą swoją narodowość. Nie potrzebują więc zbawienia ofiarowanego przez Chrystusa. Żydzi musieliby zostać wobec tego wyłączeni z nakazu głoszenia Ewangelii wszystkim narodom. Po co byłoby im głosić zbawienie w Chrystusie, skoro mieliby je osiągnąć przez samo bycie Żydami? Takie pytania rodzi zacytowane przez polskich biskupów zdanie z wydanego przed ponad dziesięcioma laty dokumentu watykańskiej Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem: „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą”. Zdanie to autorzy listu przywołali bez żadnego komentarza ani wyjaśnienia.
Z kolei w wymiarze politycznym termin „naród wybrany” jest niebezpieczny, bo może skłaniać ku twierdzeniom wysuwanym przez chrześcijański syjonizm. Ten zakłada, że odbudowa Izraela w jego biblijnych granicach, razem z odbudową Świątyni, zapoczątkuje ostateczną bitwę dobra ze złem – Armagedon, a w konsekwencji paruzję. To właśnie w eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie zwolennicy tej ideologii widzą „wojnę Bożą” i aktywnie dążą do tej eskalacji w nadziei, że przyspieszy ona przyjście Chrystusa. „Musi niepokoić rosnące poparcie polityczne, jakim cieszą się te poglądy nie tylko w gabinecie premiera Netanjahu, ale także wśród republikańskich członków Kongresu USA” – pisał w 2024 roku w książce „Nadchodzą barbarzyńcy” ks. prof. Robert Skrzypczak. Najwyraźniej nie niepokoją jednak polskich biskupów. Ci w marcu 2026 roku, miesiąc po ataku USA i Izraela na Iran, zwracają się do polskich katolików o traktowanie współczesnego Izraela jako „narodu wybranego”. Skoro to „naród wybrany”, to należy wspierać jego ekspansję? Tak, język religijny oddziałuje na politykę.
Mówiąc o chrześcijańskim syjonizmie i wojnie w Iranie, ks. prof. Andrzej Kobyliński stwierdził w rozmowie z „Faktem”, że „to skrajnie niebezpieczny błąd religijny i niewłaściwe rozumienie Pisma Świętego. To okrutne zabijanie w imię Boga. Nie wolno mordować ludzi i twierdzić, że tak chce Bóg. Niestety, ta wojna jest świętą wojną nie tylko dla USA, ale także dla Izraela i Iranu. Bez religii kompletnie nie rozumiemy tego, dlaczego obecnie Bliski Wschód stanął w ogniu”. Kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie przyznał przy tym, że „brakuje ze strony papieża Leona XIV wyraźnego potępienia herezji syjonizmu chrześcijańskiego”. Szkoda, że dotychczas Stolica Apostolska nie zdecydowała się na taki ruch. Jeszcze bardziej szkoda, że polscy biskupi publikują list, w którym posługują się terminami sprzyjającymi rozprzestrzenianiu się tej herezji.
