Red. Dominika Długosz postanowiła podzielić się na łamach „Newsweeka” swoją oceną pracy ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.

- „Pisowcy zapowiadają mu dintojrę, Nawrocki rzuca kłody pod nogi, a jeszcze „nasi” w niego walą i Donald go blokuje. I tak miota się Waldek w bagnie zostawionym mu przez Ziobrę”

- przywołuje relacje współpracowników ministra dziennikarka.

Relacjonując wydarzenia, do których doszło w Sejmie 27 marca, dziennikarka przedstawia obraz ministra, który irytuje nawet własną koalicję.

- „Jest rozkojarzony, nie może zebrać myśli. Wypada bardzo słabo w starciu z szefem kancelarii. Po wystąpieniu idzie prosto na dziennikarską galerię, żeby udzielić wywiadu TVP Info.— Panie ministrze, udzielanie wywiadów jest poza salą sejmową — krzyczy marszałek Czarzasty w kierunku galerii. — Panie ministrze, proszę opuścić salę sejmową! Żurek natychmiast wychodzi”

- czytamy.

- „Jak on strasznie Włodka wkurzył, to pani nie ma pojęcia — śmieje się polityk lewicy. — Nie dość, że przyszedł nieprzygotowany, nie umiał sensownie odpowiedzieć Boguckiemu, to jeszcze potem leci brylować w mediach, a my musimy sami się bić za niego. No, cały Waldek z tego wyszedł”

- dodaje autorka.

Długosz przyznaje, że Waldemar Żurek nie zdołał przekonać do siebie „ani wyborców koalicji 15 października, ani zwykłych obywateli”.

- „Na razie spektakularne są tylko wpadki prokuratury przy najbardziej medialnych sprawach”

- zauważa.

Przedstawia go jednak jako „buntownika” chcącego „walczyć z dyktaturą”.

- „Jeśli nie da się jej obalić na mocy prawa, to trzeba siłą. W przypadku upolitycznionej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa chciał po prostu zamknąć jej członkom drzwi i wyłączyć ogrzewanie. A do Trybunału Konstytucyjnego wprowadzić nowych sędziów. Jeśli będzie trzeba, to w asyście Służby Ochrony Państwa”

- wyjaśnia publicystka „Newsweeka”.

Problemem ma być jednak… Donald Tusk.

- „Sprawa jest prosta — jak trzeba było przejąć TVP, to minister kultury wejście z drzwiami na Woronicza zorganizował. Jak trzeba było z Prokuratury Krajowej wywalić Barskiego, też dało się to zrobić. Dlatego jeśli minister sprawiedliwości nie wprowadza siłowych rozwiązań, to wyłącznie dlatego, że nie ma na to zgody. — To premier jest hamulcowym — wyjaśnia nasz rozmówca. Ale Donald Tusk też nie jest w łatwej sytuacji. Albo może działać jak PiS, na rympał, albo próbować zachować minimalne chociaż standardy obowiązujące w państwie prawa. Wybrał to drugie, a to nie zadowala ani jego wyborców, ani partyjnych jastrzębi”

- przekonuje red. Długosz.