Abp Galbas podkreślił, że Wielkanoc nie może być jedynie tradycją czy rytuałem, ale powinna stać się realnym doświadczeniem przemiany. „Niech Wielkanoc nie będzie dla nas jedynie teoretyczna. Pozwólmy, aby Chrystus stanął pośrodku, aby On był punktem odniesienia, powodem zgody, także zgody narodowej” – zaznaczył. Jak dodał, nawet ci, którzy nie wyznają wiary chrześcijańskiej, mogą odnaleźć wspólny język w wartościach takich jak „wolność, szacunek, pokój, miłość bliźniego i godność drugiego człowieka”.
W homilii nie zabrakło również ostrzeżeń dotyczących sytuacji międzynarodowej. „Wojna goni wojnę, konflikt rodzi konflikt. Jeśli w tej sytuacji tak bardzo jesteśmy niepogodzeni, tak nawzajem się nie cierpimy, to tak, jakbyśmy siedząc na tej beczce prochu bawili się zapałkami” – mówił Adrian Galbas, obrazowo opisując napięcia współczesnego świata.
Jednocześnie arcybiskup przypomniał, że chrześcijaństwo niesie przesłanie nadziei, a jego najprostszym wyrazem jest „Alleluja”. „Wokół wiele jest pieśni żałobnych. Nie ulegajmy im. My mamy nasze Alleluja. Skoro Chrystus swym zmartwychwstaniem pokonał świat, nie lękajmy się zwyciężonego świata. Niech ta pieśń łączy nas, czyni nas braćmi i siostrami” – podkreślił.
W osobistym świadectwie hierarcha opowiedział także o początkach swojej wiary. „Poszedłem właściwie jako niewierzący, poproszony o to przez moją babcię. Właśnie wtedy (…) pojawiła się we mnie myśl: ‘a może to jest prawda’” – wspominał. To doświadczenie, jak przyznał, zmieniło jego życie. „Bez tej wiary bym zwariował. Nie znalazłbym żadnego sensu dla swojego życia” – wyznał otwarcie.
Arcybiskup wezwał wiernych do konkretnej przemiany życia, wskazując na duchowy program oparty na odrzuceniu grzechu i budowaniu cnót. „Tak, możemy tak żyć. Możemy żyć jak dzieci światłości” – mówił, zachęcając jednocześnie do częstego uczestnictwa w Eucharystii. „Bądźcie w okresie Wielkanocnym jak najczęściej na mszy świętej (…) dzięki sakramentom będziemy nowymi ludźmi, zmartwychwstałymi”.
Słowa metropolity warszawskiego wybrzmiewają dziś jako apel o jedność w czasie głębokich podziałów – zarówno w Polsce, jak i na świecie. „Niech ta pieśń łączy nas” – powtórzył, wskazując, że droga do zgody zaczyna się od osobistej przemiany każdego człowieka.
