Morawiecki gra w ping ponga i w szachy. To umacnia urodę własną.

Skupić w nowej organizacji osoby, którym coś nie pasuje „w każdej z partii politycznych po prawej stronie, czy to w PiS,c zy w Konfederacji, czy Koronie Polskiej Brauna” chce polityk, któremu najwyrazniej „coś nie pasuje” w partii, której jest istotnym wiceprzewodniczącym, z jej rekomendacji b. ministrem finansów i premierem.

Jego nowym celem jest „tworzenie dodatkowej przestrzeni do dialogu, wymiany doświadczeń oraz inicjowania działań wspierających rozwój społeczny i gospodarczy Polski". Taką dodatkową łatwopalną przestrzeń, w rytmie kalendarza wyborczego, już w Polsce wyborcy kwitowali: Platformę 3 tenorów i premiera z Krakowa, formację Kukiz 15, Nowoczesną Petru, korporacje „wdzięku” Palikota, przebrzmiałą „Wiosnę” Biedronia, czy rozpadający się wehikuł Polska 2050 Hołowni. Ten ostatni przykład, partia, fundacja, stowarzyszenie, może inspirować...

Zdaniem wiceprzewodniczącego PiS, ta partia to już nie jest format, by inicjować nowe debaty, żeby wchodzić w nowe elektoraty, bo, zdaniem Morawieckiego, aż 10 proc. jej wyborców odeszło do ugrupowań, które zasiliły Trzecia Drogę- drogę Hołowni i Kosiniaka -Kamysza.

Droga Hołowni to marsz po wybojach wprost przeciw programowi rządów Prawa i Sprawiedliwości, których Mateusz Morawiecki był pierwszą twarzą. Droga PSL, czy z Kosiniakiem Kamyszem, czy Waldemarem Pawlakiem albo Jarosławem Kalinowskim, to wykład żeglarstwa politycznego. Zmienia się załoganta, byle łódka płynęła.

Kurtuazyjna debata Morawieckiego z Kosiniakiem -Kamyszem w Rzeszowie to sygnał dla Tuska, że zdrada jest blisko i sygnał dla PiS, że Morawiecki otwiera własną ścieżkę w polityce. Zręcznie przy tym b. premier wytyka członkom swojej partii bezzasadną krytykę jego polityk krajowych i europejskich. Klęskę w Europie kwituje zdjęcie dwóch wystawionych do wiatru, prezydenta i premiera, z oszustką z Brukseli.

W polityce krajowej, sprawna, wydajna gospodarczo i społecznie polityka tarcz, jako reakcja na covid, ustąpiła farmazonom polskiego ładu. To jedyny znany przypadek, że państwo pobiera podatek od podatku i podatek od kwoty wolnej od podatku. Odliczając 2500 zł kwoty wolnej od podatku z  przeciętnego wynagrodzenia – wg GUS 8000 zł – oddajemy fiskusowi 660 - 12.proc. od 5500 zł. Składka zdrowotna od 8000 zł brutto to z kolei 720 zł. Premier Morawiecki opodatkował zatem podatkiem zdrowotnym pieniądze przekazane jako należny podatek dochodowy - w sumie ekstra blisko 60 zł od 660 zł podatku. To wyżyny inżynierii bankowej, ale klęska wymiaru społecznego polityk rządowych.

Były premier źle znosi takie uwagi. Oponentom z partii zarzuca brak doswiadczenia politycznego, co brzmi paradnie. Jeśli pomiar sił, który ogłosił tworząc stowarzyszenie się powiedzie, może już mieć upatrzonego koalicjanta w Kosiniaku-Kamyszu. Gdy zaś dojdzie zainfekowany emocją polityczną jakiś poważny emblematyczny przedsiębiorca, na przykład Rafał Brzoska, to Rozwój Plus, czy też Polska Plus, stanie się formatem partyjnym uposażonym przyzwoicie, co nie jest w kampanii bez znaczenia.

Lepszej informacji niż „local content” Morawieckiego, nękany politycznym bezdechem i ucieraniem wody w polskim moździerzu, Tusk otrzymać nie mógł.