Do makabrycznego odkrycia na prywatnej posesji w Lutoryżu doszło w ub. tygodniu. Podczas budowy domów jednorodzinnych operator koparki natrafił na szczątki ludzkich płodów. Zarzuty w tej sprawie usłyszała 57-letnia lekarka, była właścicielka posesji. Kobieta odpowie m.in. za zbezczeszczenie zwłok. W czasie wyjaśnień przyznała, że zakopała ujawnione płody oraz odpady medyczne na działce. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niej środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu. Grozi jej nawet 12 lat więzienia. Dotychczas nie pojawiły się żadne dowody mogące wskazywać na dokonywanie przez nią nielegalnych aborcji.

Teraz nowe informacje na temat aresztowanej lekarki przekazali dziennikarze „Uwagi TVN”. Kobieta jest doktorem nauk medycznych, w przeszłości była szanowaną patolożką. Do 2017 roku pracowała też jako biegła sądowa, ale przestała nią być, wedle nieoficjalnych informacji, z powodu popełnienia błędu. Prowadziła też prywatny gabinet w Rzeszowie.

- „To prywatna działalność gospodarcza i laboratorium patomorfologiczne, gdzie bada się wycinki tkanek ludzkich w postaci guzów, które są wycięte z organizmu, zmian na przykład skórnych, cytologii. Natomiast nigdy do prywatnych laboratoriów nie są zlecane badania całych płodów. Takie badania wykonywane są tylko w specjalistycznych zakładach albo przy szpitalach, albo jeżeli jest to przedmiotem zainteresowania prokuratury, w zakładach medycyny sądowej”

- wyjaśnił dr n. med. Filip Bolechała z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie.

- „W moim odczuciu, a pracuję ze zwłokami i szczątkami ludzkimi już ponad ćwierć wieku, to jest absolutnie nielogiczne i pozbawione sensu”

- dodał.

Dziennikarze dotarli też do informacji z prywatnego życia lekarki. Jeszcze kilka lat temu miała mieszkać w willowej dzielnicy w Rzeszowie. W pewnym momencie jednak zaczęła mieć problemy finansowe. Stało się to po wakacjach, w czasie których poznała mężczyznę arabskiego pochodzenia.

- „Ten człowiek był dużo młodszy. I od tego momentu wszyscy zaczęliśmy stwierdzać, że z Magdą zrobiło się coś nienaturalnego. Ona straciła dla niego głowę”

- mówi rozmówca „Uwagi”.

To właśnie znajomość z tym mężczyzną miała doprowadzić do problemów zawodowych, długów, utraty gabinetu i domu przez lekarkę. Ostatecznie sprzedała dom w Rzeszowie i kupiła nową nieruchomość w Lutoryżu. Później wróciła do Rzeszowa, gdzie zamieszkała w domu zmarłej mamy.