W trakcie audycji Ziobro wybrał numer opublikowany na stronie Komendy Stołecznej Policji. Po kilku próbach w słuchawce rozległ się komunikat automatycznej sekretarki: „Przepraszamy, w chwili obecnej linia jest zajęta”.

– „W całej Polsce dzwonią w sprawie Ziobry, poszukiwanego listem gończym. Tylko problem polega na tym, że prawo mówi, iż list gończy ma zastosowanie tylko na terytorium Polski, a jeśli chce się kogoś poszukiwać za granicą, stosuje się europejski nakaz aresztowania” – wyjaśnił polityk.

Dodał również: – „Warunkiem zastosowania listu gończego jest to, że organy nie znają miejsca pobytu osoby poszukiwanej. A mój pobyt znają bardzo precyzyjnie, bo jest w aktach spraw przekazanych przez moich adwokatów. To pokazuje kompromitację tych ludzi”.

Prokuratura Krajowa poinformowała wcześniej, że wydała postanowienie o poszukiwaniu Ziobry w celu przeprowadzenia czynności procesowych, ponieważ – jak wskazano – nie udało się ich zrealizować z uwagi na nieustalenie miejsca jego pobytu. Policyjne obwieszczenie z danymi i wizerunkiem byłego ministra zostało opublikowane w piątek rano.

Śledczy podkreślają, że decyzja zapadła w związku z toczącym się postępowaniem dotyczącym nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Według prokuratury Ziobrze stawiane są ciężkie zarzuty, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz wydawanie podwładnym poleceń sprzecznych z prawem.

Były szef resortu sprawiedliwości konsekwentnie odrzuca zarzuty i twierdzi, że działania prokuratury mają charakter polityczny. – „To próba stworzenia medialnego spektaklu zamiast rzetelnego postępowania procesowego” – mówił w studiu.