Tak wynika z rozmowy Armina Pappergera z dziennikarzem „The Atlantic”, Simonem Shusterem. Podczas rozmowy, która miała miejsce w fabryce Rheinmetalla w niemieckim Unterlüss, Shuster zaczął pytać Pappergera o drony, które Ukraińcy wykorzystują masowo na froncie.
„To jest zabawa w klocki Lego. Nie ma tu żadnego przełomu technologicznego. Żadnych innowacji ze strony Ukrainy. Oni budują swoje małe droniki i mówią: Wow! No i dobrze. Ale to nie są technologie Lockheed Martin, General Dynamics czy Rheinmetall” – odciął Papperger.
Dalej Simon Shuster zaczął opowiadać o tym, jak największe ukraińskie firmy typu Fire Point czy Skyfall produkują masowo niedrogie drony uderzeniowe i zapytał, czy ich przykład jakoś wpłynie na model biznesowy Rheinmetalla. Co jeszcze bardziej zdenerwowało Pappergera.
„To są ukraińskie gospodynie domowe. One mają w kuchniach drukarki 3D i drukują tam części dla dronów. To nie są innowacje” – powiedział szef Rheinmetalla. Dodał też, że Ukraińcy nie będą w stanie sprzedać swoich dronów w krajach NATO, bo nie dostaną odpowiednich certyfikatów i pozwoleń z powodu sprzeciwu biurokracji i niedostosowania tej produkcji do odpowiednich zachodnich regulacji.
Ta ostatnia uwaga, swoją drogą, jest bardzo prawdziwa. Obserwuję próby wejścia Rheinmetalla na ukraiński rynek od kilku lat i wielokrotnie o tym pisałem. Model, który niemiecka korporacja przyjęła, wydawał się bardzo pragmatyczny. Papperger próbował jako pierwszy zakorzenić się na tym rynku, by – przy wsparciu ukraińskiego rządu – zabezpieczyć Rheinmetall zamówieniami z zachodnich pieniędzy płynących na Ukrainę. Strategia wydawała się słuszna... tyle że w procesie zmienił się mocno charakter wojny i pojazdy opancerzone przestały grać rolę strategiczną na froncie.
Zachodnie pieniądze, zamiast trafiać w ręce Rheinmetalla, zaczęły być kierowane na zakup ukraińskich dronów. Kraje skandynawskie, bałtyckie i sami Niemcy skierowali razem miliardy dolarów na zamówienia dronów typu FP-1, rakiet Flamingo i innych podobnych ukraińskich wyrobów, z pomocą których Ukraińcy teraz rozwalają rosyjską infrastrukturę naftową. Natomiast po roku testowania BWP Lynx udało się sfinansować zamówienie zaledwie 10 pojazdów dla Ukrainy. Z czasem widać, że Ukraińcy coraz mniej traktują tę ofertę jako priorytet, grają na zwłokę, próbując zachodnie donacje przekierować na rzeczy ważniejsze... takie jak rakiety, drony, łączność satelitarna czy chociażby wpłata zaliczki na zamówienie szwedzkich samolotów Gripen.
I sądzę, że to jest prawdziwa przyczyna zdenerwowania pana Pappergera. Co zaś do innowacji ... sądzę, że CEO Rheinmetalla ma rację, nie ma w tym co Ukraińcy robią żadnego przełomu technologicznego. Ani dron FPV ani rakieta Flamingo to żaden cud techniki. Tyle, że ... dokładnie o to chodzi. Bo zadaniem Ukraińców jest szukanie skutecznych rozwiązań minimalnym kosztem. Ukraińskim firmom, które produkują te wyroby chodzi przede wszystkim o wygranie wojny. Natomiast korporacje typu Rheinmetalla mają inną motywację, zupełnie zrozumiała i oczywistą - zarobić maksymalnie dużo pieniędzy na wysokomarżowej, maksymalnie zaawansowanej technicznie i drogiej produkcji.
