Jak wynika z ustaleń mediów, pierwsze rozliczenia pojawiły się już w dniu wejścia w życie przepisów, czyli 5 marca. Jedna z warszawskich placówek potwierdziła wystawienie kilkudziesięciu rachunków. „Szpital nie odmawia pomocy, ale po udzieleniu świadczenia wystawia fakturę. Dalej to już kwestia dobrej woli pacjenta” – mówi anonimowo pracownik sektora ochrony zdrowia.
Problemem okazuje się jednak ściągalność należności. Z relacji osób pracujących w administracji wynika, że znaczna część wystawionych rachunków pozostaje nieopłacona. „Dobrze by było, gdyby chociaż połowa została uregulowana, ale tak się nie dzieje” – przyznaje rozmówca jednego ze szpitali.
Nowe regulacje są efektem wygaszania części rozwiązań pomocowych, które wprowadzono po wybuchu wojny na Ukrainie. W debacie publicznej towarzyszyły im głosy o konieczności ograniczenia przywilejów oraz odciążenia systemu ochrony zdrowia.
Jednocześnie dane publikowane w ostatnich miesiącach rzucają bardziej złożone światło na tę kwestię. Według analiz branżowych wpływy ze składek od pracujących obywateli Ukrainy przewyższały koszty ich leczenia. „W systemie pojawiała się nadwyżka, a nie deficyt” – wskazywano w opracowaniach dotyczących finansów NFZ.
Warto podkreślić, że nowe przepisy nie obejmują wszystkich. Bezpłatne leczenie nadal przysługuje m.in. dzieciom, kobietom w ciąży oraz osobom znajdującym się w szczególnie trudnej sytuacji, w tym ofiarom przemocy wojennej.
