Do uderzenia miało dojść z użyciem pocisków oraz bezzałogowych statków powietrznych. „Co najmniej jeden pocisk trafił w bazę, uszkadzając także sprzęt wojskowy, w tym samoloty tankujące” – wynika z relacji cytowanych przez media. Atak dotknął jedną z kluczowych instalacji wojskowych USA w regionie.
To już kolejne uderzenie na tę bazę w ostatnich tygodniach. Jak podają źródła wojskowe, wcześniejszy atak doprowadził do uszkodzenia kilku maszyn typu KC-135. W szerszym ujęciu konflikt przynosi coraz poważniejsze straty – według danych Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) rannych zostało już ponad 300 amerykańskich żołnierzy, a 13 poniosło śmierć.
Równolegle Arabia Saudyjska poinformowała o przechwyceniu pocisku balistycznego skierowanego w stronę Rijadu. „Rakieta została skutecznie zneutralizowana przez systemy obrony powietrznej” – przekazał saudyjski resort obrony.
Od końca lutego region znajduje się w stanie otwartej konfrontacji, która obejmuje zarówno bezpośrednie uderzenia militarne, jak i działania pośrednie.
Warto podkreślić, że sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna również z punktu widzenia globalnej gospodarki. Iran ogłosił blokadę cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku, przez który transportowana jest znaczna część światowych dostaw ropy. „Każde zakłócenie w tym miejscu natychmiast odbija się na cenach paliw na całym świecie” – podkreślają analitycy rynku energii.
Wydarzenia komentował również prezydent USA Donald Trump, który podczas wystąpienia w Miami skupił się na relacjach z Arabią Saudyjską. Podkreślił znaczenie sojuszu z Rijadem oraz rolę księcia Mohammeda ibn Salmana, nazywając go „odważnym liderem i kluczowym partnerem”. Jednocześnie wyraził zaskoczenie decyzją Iranu o eskalacji działań w regionie.
