Kampania ta toczyła się wokół sporu o program zakupów zbrojeniowych SAFE i obecny premier wytoczył przeciwko głowie państwa w tej potyczce najcięższe propagandowe działa. Zadaniem tej operacji było wbicie klina między prezydenta a wojsko, zwłaszcza wyższą kadrę oficerską oraz wpojenie Polakom, że Nawrocki nie troszczy się o ich bezpieczeństwo militarne. Gdzieś przy okazji próbowano wbić Polakom do głowy, że Nawrocki to cichy sojusznik Władimira Putina.
I oto po półtora miesiąca tego sporu, wg najnowszego badania, działalność prezydenta Karola Nawrockiego pozytywnie oceniło 50% badanych. Jest to wynik lepszy o dwa punkty niż w styczniu. Z kolei marcowy sondaż IBRiS pokazuje, że tylko 37% Polaków ocenia pracę premiera Donalda Tuska pozytywnie. Zaledwie 13% respondentów deklaruje zdecydowane poparcie dla lidera Koalicji Obywatelskiej. Oznacza to, że już drugi miesiąc notowania premiera spadają. W porównaniu do stycznia br. aż o pięć punktów. Oczywiście w wypadku Tuska kumuluje się też coraz większa krytyka Polaków stanu służby zdrowia i to, co zawsze jest najważniejszym elementem oceny rządów, czyli zmniejszająca się ilość nabywcza pieniędzy w portfelach.
Mszczą się na Tusku kłamstwa dotyczące np. sytuacji Polek spodziewających się porodu. Szczególnie wiele potencjalnych wyborczyń zapamiętało wypowiedzi premiera z marca 2026 roku na temat sytuacji na oddziale położniczo-neonatologicznym w szpitalu w Lesku w woj. podkarpackim. W trakcie wypowiedzi w TVN24 szef rządu zarzekał się, że porodówka w Lesku nie jest zamknięta. Tymczasem, co łatwo ustaliła opozycja i media, oddział w Lesku był zamknięty ze względu na braki kadrowe. Ostatecznie rzecznik rządu musiał przepraszać za wypowiedź swojego szefa, ale sprawa szpitala w Lesku w oczywisty sposób wpisywała się w dyskusję o zamykaniu oddziałów położniczych na terenie całej Polski.
Przy okazji w ciągu ostatnich miesięcy upadł jeszcze jeden mit. Gdy w zeszłym roku na stanowisko rzecznika rządu powołano Adama Szłapkę, Tusk ogłosił, że od tej chwili nie zauważane do tej chwili osiągnięcia rządu zostaną odpowiednio nagłośnione. Zgodnie z licznymi ostrzeżeniami wytrawnych znawców polskiej sceny politycznej, Szłapka nie polepszył komunikacji mediów z rządem, a jedynie został kolejnym zagończykiem platformerskim, wyżywającym się w złośliwych tweetach na temat opozycji. Paradoksalnie na tle sondażowej zapaści Tuska – wysunął się do przodu Włodzimierz Czarzasty. Pozytywnie o jego pracy wypowiada się 42% ankietowanych, co jest skokiem o sześć punktów procentowych względem lutego, choć jednocześnie aż 50% badanych negatywnie ocenia „czerwonego dinozaura”. Donald Tusk przeżył już w zeszłym roku falę krytyki z okazji drugiej rocznicy powołania rządu Koalicji 13 grudnia. Wtedy jednak skorzystał na wewnętrznych konfliktach w PiS-ie i prawicowych niesnaskach na linii Jarosław Kaczyński – Sławomir Mentzen – Grzegorz Braun.
Teraz stare kłopoty wracają ze wzmożoną siłą. Pytanie, kiedy w obozie publicystycznych kibiców Koalicji 13 grudnia pojawią się ponownie pytania o podmiankę Donalda Tuska na Radosława Sikorskiego?
