Szefowa MEN chciała, by edukacja zdrowotna była obowiązkowa już od września ub. roku. Z uwagi na ogromny sprzeciw społeczny, w czasie kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi rządzący ogłosili jednak, że będzie to przedmiot dodatkowy. Zmieni się to od nowego roku szkolnego. Barbara Nowacka ogłosiła dziś, że od września edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Nieobowiązkowa zostanie przy tym część związana z edukacją seksualną.

Radość z działań szefowej MEN wyraził w mediach społecznościowych Tomasz Terlikowski.

- „Obowiązkowa edukacja zdrowotna? Nareszcie! Szkoda, że bez komponentu edukacji związanej ze zdrowiem reprodukcyjnym i seksualnym, bo to istotny element wiedzy w czasie dojrzewania. Rozumiem polityczne uwarunkowania, ale z perspektywy edukacyjnej uważam to za błąd”

- pisze publicysta, przed laty znany z opierania się lewicowym ideologiom.

Przypomnijmy, że wspólnie z licznymi środowiskami, sprzeciw wobec programu zaproponowanemu w ramach edukacji zdrowotnej wyraził również Kościół katolicki.

- „Drodzy Rodzice! Przyszłość dzieci jest w Waszych rękach. Pamiętajcie, że jesteście w sumieniu przed Bogiem odpowiedzialni za ich prawidłowe wychowanie. Nie wolno Wam zgodzić się na systemową deprawację Waszych dzieci, która ma być prowadzona pod pretekstem tzw. edukacji zdrowotnej. W trosce o wychowanie i zbawienie, apelujemy, abyście nie wyrażali zgody na udział Waszych dzieci w tych demoralizujących zajęciach”

- czytamy w liście prezydium KEP z maja ub. roku.