Papież wyraził nadzieję, że prezydent USA „szuka sposobu zmniejszenia ilości przemocy, bombardowań, co stałoby się znaczącym wkładem w usunięcie nienawiści, która się tworzy, która nieustannie narasta na Bliskim Wschodzie i gdzie indziej”.
Leon XIV wskazał na cierpienie i śmierć, także niewinnych dzieci, w czasie trwającego konfliktu zbrojnego. Jak powiedział, Chrystus „jest wciąż krzyżowany dzisiaj” w cierpieniu doświadczanym przez niewinne ofiary. A nawiązując do Wielkiego Tygodnia, zauważył, że „powinien to być najświętszy czas roku”. Zamiast zaś „czasu pokoju i refleksji”, w wielu miejscach na świecie „widzimy tak wiele cierpienia”.
Z kolei w Niedzielę Palmową, modląc się za chrześcijan na Bliskim Wschodzie, Leon XIV podkreślił, że Bóg nie wysłuchuje modlitw tych, którzy wszczynają wojnę lub wykorzystują religię, by usprawiedliwić przemoc. Słynna ostatnio stała się wypowiedź Pete’a Hegsetha, sekretarza obrony USA, który przywoływał chrześcijańską wiarę, prezentując obecną wojnę jako wojnę chrześcijańskiego narodu dążącego do zniszczenia nieprzyjaciela przy pomocy swej potęgi militarnej. Również rosyjska cerkiew prawosławna wojnę na Ukrainie potraktowała jako „świętą wojnę”.
Wcześniej, 23 marca, zwracając się do pracowników włoskich państwowych linii lotniczych, papież ubolewał nad tym, że lotnictwo, niegdyś symbol łączności, jest wykorzystywane do bombardowań. Jak zauważył, rozwój technologii, staje się regresem, jeśli służy zniszczeniu. Samoloty powinny być „nośnikami pokoju, nigdy wojny”.
