Tłem wypowiedzi dyplomaty są decyzje kilku państw europejskich, które odmówiły wsparcia amerykańskich operacji wojskowych związanych z napięciami wokół Iranu. Włochy nie zgodziły się na wykorzystanie bazy na Sycylii, a Hiszpania zamknęła swoją przestrzeń powietrzną dla części amerykańskich samolotów.
Według doniesień medialnych ograniczenia objęły także maszyny operujące z terytoriów państw trzecich, takich jak Wielka Brytania czy Francja.
W tej sytuacji Thomas Rose opublikował obszerny wpis, w którym zarzucił sojusznikom brak konsekwencji i solidarności.
„Zabawne, że kiedy dzwonią nasi sojusznicy, zawsze odbieramy, ale kiedy sytuacja się odwraca? Już nie tak bardzo!” – napisał.
Dyplomata odniósł się także do argumentu o braku konsultacji:
„Ci, którzy teraz uzasadniają swoją odmowę […] tym, że nie ‘skonsultowaliśmy się’ z nimi pierwsi, są właśnie powodem, dla którego tego nie zrobiliśmy”.
W jego ocenie próby uzgadniania działań z partnerami mogłyby prowadzić do ich zablokowania.
Ambasador przypomniał również wcześniejsze zaangażowanie USA w pomoc dla sojuszników, wskazując na konkretne przykłady historyczne.
„Kiedy Wielka Brytania rozpaczliwie potrzebowała naszego wsparcia w odbiciu Falklandów […] pomogliśmy naszemu sojusznikowi” – zaznaczył.
Wspomniał także o interwencji w Kosowie, podkreślając rolę Stanów Zjednoczonych w działaniach, których Europa – jak sugeruje – nie była w stanie samodzielnie przeprowadzić.
W dalszej części wpisu Rose przywołał operacje w Libii oraz wsparcie dla działań Francji w Afryce, wskazując na powtarzający się schemat zależności od amerykańskiego wsparcia.
„Kiedy dzwonią, odbieramy. Kiedy działamy, jesteśmy ganieni. Ale jak długo jeszcze?” – zapytał.
