Szokującą decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego zakończyła się w piątek sprawa dwóch mężczyzn, którzy w 2018 roku zawarli w Berlinie jednopłciowy „związek małżeński”. Mężczyźni wnieśli o transkrypcję niemieckiego aktu małżeństwa do polskiego rejestru cywilnego. Z uwagi na to, że polskie prawo nie przewiduje małżeństwa osób tej samej płci, Urząd Stanu Cywilnego wydał decyzję odmowną. Sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten w listopadzie ub. roku orzekł, że państwo członkowskie ma obowiązek uznawać „małżeństwo jednopłciowe” zawarte w kraju, w którym przepisy zawarcie takiego „małżeństwa” umożliwiają. Respektując ocenę TSUE, a całkowicie ignorując polską Konstytucję, która za małżeństwo uznaje jedynie związek mężczyzny i kobiety, NSA uchylił decyzję kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie o odmowie dokonania transkrypcji i zobowiązał go do dokonania transkrypcji aktu małżeństwa do rejestru stanu cywilnego w terminie 30 dni od dnia zwrotu akt administracyjnych.

Do absurdalnego wyroku odniósł się na antenie Telewizji wPolsce24 mec. Krzysztof Wąsowski podkreślając, że wyrok ten jest „niekonstytucyjny, jest dewastujący, w ogóle absolutnie dewastujący dotychczasową tradycję prawną, linię orzeczniczą, doktrynę, literę prawa”. Zwrócił przy tym uwagę na problem, który pojawi się, kiedy osoby żyjące w „małżeństwie jednopłciowym” zechcą jednak skorzystać z rozwodu.

- „Do tego jeszcze dochodzi Kodeks rodzinny i opiekuńczy i nie chcę nic prorokować, ale niech ci w cudzysłowie małżonkowie, którzy mają być teraz wpisani do akt stanu cywilnego, będą próbowali się rozwodzić – no to rzeczywiście mamy kłopot, ponieważ mamy tutaj zupełną niespójność z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym”

- zauważył.