Na katastrofę, do jakiej prowadzi poleganie wyłącznie na amerykańskich systemach, uwagę zwraca w mediach społecznościowych Mikołaj Susujew.

- „Patrzę na te wszystkie Bahrejny i Emiraty Zjednoczone i przeraża mnie ile cennych rakiet do systemów przeciwrakietowych obecnie się zużywa.

Ten fakt, że wszyscy sojusznicy USA w różnych regionach opierają swoją obronę przeciwlotniczą wyższego szczebla i przeciwrakietową na systemach Patriot grozi potencjalną katastrofą. Raytheon wraz z Lockheed Martin jak wiemy z deklaracji i różnych przecieków medialnych są w trakcie rozbudowy produkcji rakiet do tych systemów z poziomu ok 800 do 1100 rakiet, z czego około połowa to bardziej nowoczesne rakiety PAC-3, które nadają się do zestrzeliwania pocisków balistycznych. W perspektywie kilku lat ma powstać fabryka w Niemczech produkująca jakąś nieznaną liczbę rakiet do Patriotów. Japonia produkuje pewną ilość ale tylko starsze PAC-2, które z rakietami balistycznymi sobie słabo radzą”

- pisze publicysta.

- „W lutym tego roku Rosjanie wystrzelili na głowy Ukraińców ok 150 rakiet tych typów z którymi poradzić sobie mogły tylko rakiety PAC-3 do Patriotów. Inaczej mówiąc jest to 1800 pocisków rocznie dla przeciwdziałania samej tylko Rosji przy rocznej produkcji rakiet obrony przeciwrakietowej do systemów na których swoją drogą opieramy również naszą obronę przeciwrakietową na poziomie ok 600 sztuk.

A co się stanie jeżeli jednocześnie z wojną w Europie wybuchnie kolejna na Bliskim Wschodzie? A co jeśli wybuchnie wojna na Pacyfiku? Jest zresztą bardzo prawdopodobne, że jeżeli Chiny zdecydują się na inwazję na Tajwan ( który swoją drogą również opiera swoją obronę na systemach Patriot) to będą prowokować konflikt na drugim końcu świata żeby siły i zasoby zachodniej koalicji odciągnąć od Pacyfiku. Wtedy o dostawach pocisków do naszych czy ukraińskich Patriotów można będzie po prostu zapomnieć”

- dodaje.