W rumuńskim stylu sąd w Paryżu wykluczył wczoraj liderkę francuskiej prawicy Marine Le Pen z udziału w wyborach prezydenckich w 2027 roku. Stało się to możliwe dzięki piątkowej decyzji Rady Konstytucyjnej Francji, która otworzyła ścieżkę do natychmiastowego egzekwowania zakazu udziału w wyborach. Więcej na ten temat TUTAJ.

Wydarzenia we Francji komentował dziś na konferencji prasowej w Parlamencie Europejskim europoseł Patryk Jaki. W czasie jego wystąpienia uwagę na siebie zwracała śmiejąca się dziennikarka „Les Preso”. Polityk PiS poprosił ją o wyjaśnienie swoje zachowania.

- „Śmieję się, ponieważ mówi pan o rządach prawa. Pan, który mówi, że jest odpowiedzialny za swój kraj, że chce pan suwerenności w swoim kraju. Teraz osądza pan wolną sprawiedliwość innego kraju, takiego jak Francja. Jak pan śmie? To sprzeczne ze wszystkim, co pan głosi każdego dnia. Jak może pan twierdzić, że to, co robią sędziowie we Francji jest złe? Na jakiej podstawie? Nie jest pan nawet Francuzem”

- powiedziała Federica Bianchi.

- „Po drugie, to nie UE to robi, to nie Komisja to robi, to robią francuscy sędziowie, więc osądza pan i mówi im, że nie mogą wykonywać swojej pracy. W imię czego? W imię tego, że są antydemokratyczni? Mówi pan o propagandzie, ale to pan sprzedaje wszystkim teraz propagandę i to całkowicie bez żadnych dowodów”

- dodała.

Wobec tego Jaki zapytał swoją oponentkę o to, w jaki sposób sędziowie francuskiego sądu konstytucyjnego mogą być niezależni, skoro są politykami.

- „Czy uważa pani, że to jest niezależne, że polityk z partii Macrona, sędziowie, osądzają przeciwną partię? Czy uważa pani, że to jest niezależny osąd?”

- pytał.

- „On nie jest tam jako polityk. Jest tam, aby wykonywać swoją pracę”

- stwierdziła dziennikarka.

Europoseł dopytywał więc, czy jego rozmówczyni wie, kto mianował tego sędziego. Ta jednak wówczas postanowiła zakończyć rozmowę.

- „Jak więc widzicie, pani nie wie, kto wyznaczył szefa Trybunału Konstytucyjnego, który zdecydował, że Marine Le Pen nie może kandydować w wyborach, mimo że nie miała prawa do odwołania. A więc odpowiem: Macron go mianował, bo przegrał wybory jako kandydat jego partii. I gdyby ktoś próbował mi powiedzieć, że to naprawdę podział władzy, że sędziowie, więc gałąź sprawiedliwości jest od Macrona, gałąź wykonawcza jest od Macrona i to jest sprawiedliwy podział władzy, odpowiem: nie”

- powiedział Jaki.