Według doniesień Bloomberga Caine uważa, że Władimir Putin nie zamierza wycofać się z wojny przeciwko Ukrainie, mimo ponoszonych strat. „Rosyjski dyktator wciąż postrzega wojnę na swoją korzyść i nie zrezygnuje z realizacji swoich celów, takich jak zdobycie nowych terytoriów i egzekwowanie neutralności Ukrainy” – powiedział generał.

Podkreślił również, że Stany Zjednoczone powinny skupić się na dostarczaniu Ukrainie „unikalnych zdolności wojskowych”, podczas gdy europejscy sojusznicy zwiększają swój wkład w pomoc dla Kijowa.

Nominacja Caine’a na przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów może być wyborem zaskakującym. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, nie posiada on czterech gwiazdek generalskich i nigdy nie stał na czele jednostki bojowej. Jego doświadczenie wojskowe obejmuje jednak misje w Iraku, udział w tajnych operacjach Pentagonu oraz kluczową rolę w CIA.

Caine zastąpi Charlesa Browna, którego Donald Trump zwolnił w lutym 2025 roku. Jego kandydatura wymaga specjalnego zatwierdzenia, ponieważ amerykańskie prawo wymaga, by przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów miał doświadczenie jako dowódca bojowy lub wiceprzewodniczący sztabu. Trump może jednak uchylić ten wymóg, jeśli uzna, że leży to w interesie narodowym.

Nominacja Caine’a może być zapowiedzią zmian w strategii militarnej USA pod rządami Trumpa. Chociaż były prezydent wielokrotnie sugerował ograniczenie zaangażowania Ameryki w zagraniczne konflikty, wybór generała, który popiera dalszą pomoc dla Ukrainy, może wskazywać na bardziej pragmatyczne podejście do konfliktu na Wschodzie.

Warto zauważyć, że nowy kandydat na szefa sztabu łączy doświadczenie operacyjne z pracą w wywiadzie, co może wpłynąć na kształtowanie amerykańskiej polityki obronnej i relacji z NATO. Jeśli jego nominacja zostanie zatwierdzona, Stany Zjednoczone mogą kontynuować wsparcie dla Ukrainy, choć w bardziej strategiczny sposób, dostarczając technologie i zasoby niedostępne dla europejskich sojuszników.