W rozmowie z dziennikiem „Fakt” generał odniósł się do konsekwencji pogarszających się relacji między Warszawą a Kijowem po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Decyzja była reakcją na zgodę władz Ukrainy na nadanie jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”.
Zdaniem gen. Polko konflikt polityczny może osłabić rozwijaną od lat współpracę wojskową pomiędzy oboma państwami.
– „Mam nadzieję, że ta współpraca dronowa będzie rozwijana. Pamiętajmy, że to nie jest tylko technologia dronowa. Polska korzystała z doświadczeń pola walki Ukraińców. Z przekazywania taktyk, sposobów działania, realizacji konkretnych zadań” – powiedział były dowódca GROM w rozmowie z „Faktem”.
Jak podkreślił, wymiana doświadczeń wojskowych opiera się nie tylko na dokumentach czy kontraktach, ale również na wzajemnym zaufaniu budowanym pomiędzy żołnierzami, dowódcami i ekspertami.
– „Do tego potrzebne są osobiste relacje, kontakty i stuprocentowe zaufanie, aby ta wymiana się odbywała. Nawet na niższych szczeblach. Teraz, kiedy napięcie eskalowało, zapewne wiele możliwości rozwoju czy wspólnego działania będzie poprzedzone elementem zawahania” – ocenił generał.
Od początku rosyjskiej inwazji Polska była jednym z najważniejszych partnerów Ukrainy. Przez terytorium RP przechodziła znaczna część pomocy wojskowej dostarczanej przez państwa NATO, a polskie wojsko i przemysł obronny aktywnie analizowały doświadczenia ukraińskiego pola walki, zwłaszcza w zakresie wykorzystania bezzałogowców, walki elektronicznej i nowoczesnych systemów rozpoznania. Eksperci wojskowi wielokrotnie wskazywali, że wojna na Ukrainie stała się największym laboratorium współczesnych konfliktów zbrojnych od czasów II wojny światowej.
Generał Polko zwrócił uwagę, że obecny spór może mieć również konsekwencje gospodarcze i polityczne związane z przyszłą odbudową Ukrainy.
– „Nie ma najmniejszych wątpliwości, że ten spór i to, co się dzieje, rozbije też rozmowy na temat odbudowy i przyszłości Ukrainy. Polska mocno zainwestowała w Ukrainę i nie jest w naszym interesie eskalowanie tego konfliktu” – podkreślił.
Były dowódca GROM zaznaczył jednocześnie, że kwestie historyczne są ważne, jednak polityka państwowa wymaga zachowania właściwych proporcji pomiędzy pamięcią historyczną a bieżącymi interesami strategicznymi.
– „Oburzenie, że nazwano tę jednostkę w taki sposób, rozumiem, natomiast jest pytanie: co jest lepsze dla bezpieczeństwa Polski? Trudna do współpracy Ukraina czy Ukraina w ostrym sporze z Polską?” – pytał generał.
Najostrzejsze słowa padły jednak w kontekście zagrożeń płynących ze strony Rosji. Zdaniem Polko część uczestników debaty publicznej traci z pola widzenia główne źródło zagrożeń dla bezpieczeństwa regionu.
– „Niektórzy chyba zapomnieli, kto jest agresorem. Dla niektórych wrogiem są Niemcy i Ukraina, a nie Rosja. Tylko że ci ludzie zapominają, że to Rosja, a nie Niemcy i Ukraina, aktualnie i systematycznie atakuje naszą cyberprzestrzeń, organizuje akty dywersji i podpalenia w naszym kraju, zakłóca sygnał GPS” – powiedział.
Generał zaapelował również o zachowanie strategicznej perspektywy.
– „Przydałby się niektórym kubeł zimnej wody na głowę, aby zająć się tym, co najbardziej uderza w nasze bezpieczeństwo. Równocześnie trzeba walczyć o historyczną prawdę. Pewne priorytety w czasie, gdy Rosja realnie działa przeciw Polsce, trzeba jednak zachować” – podkreślił.
