W ub. tygodniu na łamach „Rzeczpospolitej” ukazał się  artykuł Marka Kozubala, który przyjrzał się działalności ukraińskich służb w naszym kraju.

- „One starają się rozpracowywać środowiska białoruskie i rosyjskie, ale też prowadzą np. werbunek wśród Ukraińców, którzy przyjechali do Polski. – Są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni – mówi oficer C. Z kilku niezależnych źródeł dowiadujemy się, że polskie prokuratury prowadzą śledztwa w sprawie szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego. – Akty oskarżenia są utajniane przez prokuraturę, bo jakby nie mówić, to są nasi sojusznicy – słyszymy”

- relacjonował dziennikarz.

O prowadzenie takich śledztw na antenie Radia ZET był dziś pytany minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

- „Ja takich informacji nie potwierdzam ani nie zaprzeczam. Na pewno jest tak, że służby różnych państw prowadzą rozmaite działania. Nasze służby też prowadzą działania i o tym się po prostu nie mówi”

- stwierdził.

Jak natomiast państwo reaguje na prowadzony w Polsce przez ukraińskie służby werbunek?

- „Nie wiem, na jakiej podstawie dziennikarze formułują tak daleko idące tezy. Służby wszystkich państw - zwłaszcza w odniesieniu do ludzi, którzy przyjeżdżają na ich terytorium, starają się tym interesować. Służby interesują się własnymi obywatelami, którzy są za granicą. Nie chcę mówić o szczegółach”

- powiedział minister Siemoniak.