Filozof udzielił wywiadu portalowi i.pl.

- „Ja tego milczenia kompletnie nie rozumiem. Przecież dobre relacje naszego kraju z Ukrainą są polską racją stanu, naszym podstawowym interesem narodowym. Nie rozumiem, dlaczego tego niezwykle ważnego wyzwania, stojącego przed Polską, nie podejmują nasi biskupi, którzy na tym polu mają wiele do zrobienia. Moim zdaniem w pojednaniu polsko-ukraińskim główną rolę powinny odegrać dwa Kościoły: z naszej strony rzymskokatolicki, a z drugiej Ukraiński Kościół Greckokatolicki. I właśnie o rolę tych dwóch podmiotów trzeba dzisiaj stawiać trudne pytania”

- stwierdził.

Zwrócił uwagę, że „fundamentem każdego autentycznego pojednania – tak w wymiarze jednostkowym, jak i międzynarodowym – jest płaszczyzna moralno-religijna”. Dlaczego więc polscy biskupi nie angażują się w rozwiązanie tego problemu?

- „Przede wszystkim dominuje obojętność, połączona z brakiem rzetelnej i pogłębionej diagnozy najważniejszych problemów. I to jest coś, co mnie zdumiewa i przeraża.”

- stwierdził etyk.

Mówiąc o dążeniu do polsko-ukraińskiego pojednania, ks. Kobyliński zaznaczył, że „nie potrzebujemy pustych gestów pojednania, bo one są fałszywe i szkodliwe”.

- „Potrzebujemy autentycznego pojednania zbudowanego na prawdzie i sprawiedliwości. Pojednanie nigdy nie jest pustym gestem – ani w życiu prywatnym, ani rodzinnym, ani międzynarodowym. Każde pojednanie jest owocem prawdy i sprawiedliwości. Mam nadzieję, że tak będzie także w relacjach polsko-ukraińskich”

- powiedział.

Wskazując na najbardziej prawdopodobną wizję przyszłości po wojnie, w której współpracująca z Niemcami Ukraina niekoniecznie będzie zainteresowana dobrymi relacjami z Polską, duchowny zaznaczył też, że „trzeba przygotować się na ostre spory między Polską i Ukrainą, nie tylko w wymiarze historycznym, ale także gospodarczym”.