Koalicja Donalda Tuska do tej pory ignorowała orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, nie uznając jego statusu. Teraz jednak chce wprowadzić do sądu konstytucyjnego swoich sędziów. Niedawno Sejm wybrał na wolne miejsca w TK sześciu nowych sędziów, m.in. nagradzanego za „ofiarną walkę z pisowskim reżimem” byłego prezesa Iustitii prof. Krystiana Markowicza, byłego wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej TVP z okresu jej siłowego przejmowania przez nową władzę prof. Macieja Taborowskiego czy prezes stowarzyszenia Themis Annę Korwin-Piotrowską. Dotychczas prezydent Karol Nawrocki nie wyznaczył jednak terminu zaprzysiężenia nowych sędziów, a Kancelaria Prezydenta wskazuje na wątpliwości co do sposobu ich wyboru.

W czasie dzisiejszej konferencji prasowej o zaprzysiężenie sędziów pytany był premier Donald Tusk, który stwierdził, że „prezydent nie ma możliwości wyboru”.

- „To nie jest kwestia kaprysu prezydenta. Zostali wybrani i są sędziami. Tak czy inaczej przysięgę złożą”

- oświadczył przewodniczący Koalicji Obywatelskiej.

Sugerował przy tym, że głowa państwa bierze udział w „partyjnej grze”.

- „Sędziowie złożą ślubowanie. Jeśli prezydent nie będzie chciał być przy tym obecny, to ja na to nic nie poradzę. Będą sędziami, tak czy inaczej”

- dodał.