1. Ostatnie trzy tygodnie to prawdziwy „teatr jednego aktora”, w którym niemal 100% uwagi poświęcone zostało występom D. Trumpa. Ten zaś, mimo że wyrasta jeszcze z poprzednich epok informacyjnych, okazał się arcymistrzem odwracania uwagi od istoty rzeczy w epoce nowej informacji. Oczywiście niektórzy „dyżurni komentatorzy” zarzucą mi znowu, że jestem „zaczadzony miłością do Trumpa”, ale pomijając te niezbyt mądre próby obrażania mnie, spójrzmy na to co i jak odgrywa prezydent USA w minionych miesiącach.
Różne komunikaty, wrażenie chaosu informacyjnego, narzucający się pozorny brak przygotowania, wizji, celów akcji. Do tego zniewolenie przez Izrael, triumfujący Iran, oburzony świat (oczywiście na szaleńca z WH), szok cenowy, długotrwały kryzys, rosnąca inflacja, triumfujący demokraci, fruwające tysiące irańskich rakiet i miliony dronów, zestrzelone amerykańskie samoloty, zdruzgotany Izrael, sparaliżowane kraje zatoki, szczelnie zamknięty Ormuz. Jeden nie kończący się chaos, napędzany co pół godziny przez samego Trumpa. No i rzecz jasna klęska Ameryki w każdym wymiarze.
2. Tej świadomie tworzonej iluzji ulegają rzecz jasna media, bo na forsowaniu takiego chaosu informacyjnego najłatwiej zapełniać czołówki. Że tej iluzji ulegają jednak seryjnie eksperci, znawcy regionu, specjaliści od geopolityki, ba – nawet wydawałoby się wybitni analitycy. Trudno w to uwierzyć.
Obserwujemy fenomenalną kreację wirtualnej rzeczywistości, za którą mało kto dostrzega naprawdę istotę prowadzonej gry.
3. Istotą obecnej fazy polityki amerykańskiej jest zdeterminowane odejście od paradygmatu działań USA w ostatnim ćwierćwieczu (po wojnie w Iraku). Polegała ona co do zasady na świadomym ograniczaniu amerykańskiej siły, wynikającym z tego przeświadczeniu, że siłę militarną USA należy wykorzystywać bardzo ostrożnie, a warunkiem koniecznym wszelkich ich działań, jest realizowanie tzw. strategii wielostronnych. Innymi słowy istniało założenie, że USA tylko w stadzie, mogą realizować swoje strategiczne cele, co w praktyce oznaczało, konieczność samoograniczania się na rzecz interesów „sojuszników”.
Donald Trump realizując program „America First” zrewidował radykalnie owe założenia. Fundamentem jego polityki jest przyjęcie, iż USA realizując własne interesy będą działać jednostronnie, a do tego – par excellence – zdecydowanie. Nie będą odtąd przepraszać za realizowanie swoich interesów. Jednocześnie, podejmując zdecydowane działania (a nie tylko „projekcję siły”) udowodnią, że mogą w ten sposób zmieniać rzeczywistość nie w perspektywie wielu lat, ale kilku tygodni.
4. Można nie lubić USA, można nienawidzić Trumpa, można prawić kazania i moralne oceny, ale prawda jest taka, że kraj, który skutecznie zbudował swoją wielowymiarową przewagę nad przeciwnikami, który poświęcił na to swoje nieprzebrane zasoby i w jakimś sensie uczynił to kosztem większego luksusu i dobrobytu własnych obywateli uznał, że czas zdyskontować swoje w tym zakresie poświęcenie.
W tym kontekście widać już wyraźnie, że kolejne kierowane „chaosy” – wokół Ukrainy, Wenezueli czy Iranu – stanowią swoistą przykrywkę dla kluczowych rozgrywek. Są teatrem, który ma pokazać niską opłacalność stawiania się wobec USA, które i tak zrealizują swoje cele.
5. Iran, który jest naszym punktem odniesienia, pasuje świetnie do tej lekcji. Państwo, które od półwiecza destabilizuje kluczowy region świata, zostało militarnie sprowadzone do roli niegroźnego łobuza. Udaje on jeszcze, że coś może – wystrzeliwuje jakieś resztki rakiet czy dronów, straszy pustymi frazesami – ale już nie jest w stanie nikomu realnie zaszkodzić. Może – jak chuligan – zrobić małe zadymki, ale nic więcej. Nawet największa – jak się niektórym wydaje - broń Iranu, czyli utrudnianie eksportu ropy i gazu z Zatoki, służy dzisiaj głównie Ameryce i jej aliantom, a dorzyna samych autorów tej pozbawionej sensu „strategii”. Ta blokada nie tylko nie dotyka Ameryki, ale wręcz daje jej kolosalne korzyści. USA są samowystarczalne w tym zakresie, a swoim obywatelom i wytwórcom zapewnią - w konsekwencji głupoty ajatollahów (?) - trwale dostęp do najtańszej energii. Zarobią do tego dużo więcej na eksporcie swoich surowców do tych, którzy muszą je kupować. Osłabią konkurencyjnie swoich głównych rywali. Ich zatokowi alianci ostatecznie też nie ucierpią – ich stać na to, aby blokada trwała i dwa lata. I tak odrobią te straty, a na bieżąco mają z czego żyć, bo na podobną okoliczność przygotowywali się od lat. Iran nic nie zyska, osłabi siebie, nie będzie miał już żadnych (poza Rosją, Chinami i Koreą ludową) sojuszników jako kraj, który nie reprezentuje żadnej racjonalności ani stabilności. Niezależnie co będzie o tym gadał Trump, dla Ameryki każdy dzień problemów w cieśninie, to miliardy dolarów zysku.
6. Za tą przyciągającą uwagę sceną rozgrywa się finał walki o odzyskanie pełnej kontroli nad wszystkimi kluczowymi szlakami morskimi. Obserwujemy właśnie spektakularną klęskę chińskich wysiłków uniezależnienia się od amerykańskiej dominacji w tym obszarze. Tylko kilka ilustracji. Niezależnie od medialnego spektaklu wokół Grenlandii faktycznym jego skutkiem jest przejęcie przez USA całkowitej kontroli nad wyjściami z Morza Arktycznego. Chińsko – rosyjskie wysiłki na rzecz uwolnienia się na tym obszarze od amerykańskiej kontroli, są już historią. Realizowany z Włochami tzw. korytarz Lobito otwiera nie tylko możliwość efektywnego wykorzystania zasobów naturalnych południa Afryki. Daje też szanse na skuteczne omijanie komunistycznej i zblatowanej z Chińczykami RPA. Podobne inwestycje w porty i bazę morską w Maroko, oznaczają nie tylko uniezależnienie się od przejścia gibraltarskiego, ale również zmieniają całą architekturę bezpieczeństwa na Morzu Śródziemnym i w północnej Afryce. Trwa odbijanie pozycji USA w kanale panamskim, a spodziewana wkrótce zmiana status quo na Kubie całkowicie zmieni również sytuację w centralnej Ameryce.
Amerykańska demonstracja pokazuje, że są oni w stanie podobnymi działaniami, zablokować każdy chiński ruch i zamkną każdą drogę dla ich dalszej ekspansji handlowej. Kontrola szlaków morskich i surowcowy szok cenowy, bije głównie w Chiny. Trwająca od kilku miesięcy rewolucja w pozyskiwaniu nowych źródeł rzadkich i krytycznych dla nowych technologii metali, w połączeniu z dynamiczną ekspansją amerykańskiego sektora technologicznego, spycha Chiny do bardzo głębokiej defensywy. Ale jest jeszcze kilka innych niespodzianek. Za chwilę okaże się, że wobec problemów z dostępem do relatywnie taniego gazu ziemnego, najważniejszą rolę w dostarczaniu nawozów sztucznych, przejmie jeden z najbardziej kluczowych sojuszników USA, czyli Maroko. Produkcja i dystrybucja żywności, będzie w znacznym stopniu zależna od tego duetu.
7. Rozmach działań amerykańskich jest porażający. I tak jak wskazałem, nie ma tu mowy o żadnych „projekcjach siły”. Są to realne działania o skali i szybkości, jakiej nie doświadczaliśmy w dziejach. Ale większość obserwatorów woli koncentrować się na odgrywanych przez Trumpa teatralnych scenach, bo nie są w stanie nadążyć właśnie za ową skala i szybkością jego realnych działań. Świat rzeczywiście trzęsie się w posadach, ale tylko nieliczni dostrzegają jak fundamentalna zmiana się właśnie dokonuje. Kiedy się połapią, pozostaną w pozycji czwartoplanowych suflerów. Ci, którzy zdążą wskoczyć do tego ponaddźwiękowego pojazdu, znajdą się w nowej rzeczywistości w gronie zwycięzców i profitentów. Nie trzeba kochać ani Ameryki ani Trumpa, aby dokonywać racjonalnych wyborów. Przykładanie paluchów do pleców Trumpa i obszczekiwanie go z pozycji karykaturalnego ratlerka, nie jest przejawem jakiejkolwiek roztropności.
