Odpowiadając na pytania prejudycjalne jednego z polskich sądów, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł wczoraj, że powołanie sędziego w ramach procedury z udziałem KRS, działającej w obecnym kształcie, nie jest wystarczającą przesłanką, by stwierdzić, że sędzia ten nie jest niezawisły. W ten sposób unijny trybunał rozbił w pył narrację ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka na temat „neosędziów”. Do sprawy odniosła się na antenie Telewizji wPolsce24 sędzia Kamila Borszowska-Moszowska.
- „Trybunał Sprawiedliwości czyni swoje ustalenia na podstawie założenia, które zostało skonstruowane przez sąd odsyłający, a tym sądem odsyłającym był nikt inny, jak obecny prezes stowarzyszenia sędziów Iustitia Bartłomiej Przymusiński. Postawił on taką tezę, że sędzia powołany w procedurze, w której brała udział nowa Krajowa Rada Sądownictwa, został powołany z naruszeniem przepisów prawa, naruszeniem konstytucji, a także prawa Unii i Trybunał takie założenie uczynił. A my przecież wiemy, że Krajowa Rada Sądownictwa jest powołana zgodnie z naszą konstytucją, dlatego że przecież artykuł 187 nie przesądza w żaden sposób, jak mają być wybierani sędziowie. Odsyła do ustawy”
- wyjaśniła sędzia.
- „I mimo tego, że czyni takie założenie, które jest nieprawdziwe, to i tak dochodzi do wniosku, że nie ma tutaj możliwości, żeby taki sędzia nie tworzył sądu w danej sprawie”
- dodała.
