Rafał Trzaskowski gościł na kanale Żurnalisty na YouTube, gdzie został zapytany o ogłoszone przez jego sztab zwycięstwo po publikacji wyników exit poll. Przyznał, że jego i jego sztabu postawa mogła być błędem.

- „Być może tak, do nas dochodziły informacje, że będzie lepiej, a nie gorzej. Wszyscy się zaklinali, że te wyniki się poprawią, a nie pogorszą”

- usprawiedliwiał się.

- „Trzeba było zachować zimną krew i powiedzieć, że ni nie wiadomo, ale wyszedłem, uznałem, że wszystko idzie w dobrą stronę, byłem optymistą. Wreszcie po tym roku trzymania się w karbach i pilnowania, żeby nie popełnić żadnego błędu, uznałem, że zaryzykuję i uznam, że się udało, a się nie udało”

- dodał.

Przyznał, że zaraz po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników w jego sztabie rozpoczęto świętowanie.

- „W takim momencie ten czas przyspiesza, uznaliśmy, że jest super, usiedliśmy ze znajomymi, nie strzelały szampany, ale piliśmy jakieś wino. Pojawiły się po bodajże dwóch godzinach wyniki dużo gorsze i też wszyscy mówili, że spokojnie, dlatego że to zawsze tak jest, bo najpierw liczą mniejsze komisje wyborcze”

- relacjonował wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej.

Potem jednak „zaczęły docierać informacje z sondażowni, że to idzie w złą stronę, więc z grubsza o jakieś północy czy o godzinie pierwszej wiadomo było, że jest źle”.

- „Ja byłem tak zmęczony, że powiedziałem, że jak jest źle, to co mam robić, nie będę przecież czekał, poszedłem spać. Rano, jak się obudziłem, jednak to uderzenie prosto w czoło, że wybory są przegrane”

- powiedział.

Jak wówczas czuł się włodarz Warszawy?

- „Jest olbrzymi szok, że jednak się dostało między zęby. U mnie to powodowało wkurzenie, że cholera, taka szansa i się nie udało. Nawet użyłem na Campusie mocniejszego słowa. Takie towarzyszyły mi uczucia, nie jakaś depresja, nie jakiś żal, tylko po prostu wkurzenie, że kurde balans, naprawdę było tak blisko, że – byłem i dalej jestem przekonany, że gdybym wygrał te wybory, to Polska wykorzystałaby swoją szansę i nie mielibyśmy walki pomiędzy prezydentem a rządem, który jest tylko i wyłącznie zaprogramowany na to, żeby utrudnić rządowi realizowanie jego priorytetów”

- przekonywał.