Do zdarzeń doszło w trakcie eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, po serii irańskich ataków odwetowych wymierzonych w cele amerykańskie i sojusznicze w regionie Zatoki Perskiej.

Według doniesień agencji Reuters i AP wewnątrz rozległego kompleksu dyplomatycznego widoczne były płomienie i zadymienie, a w rejonie placówki pojawiły się wozy strażackie i karetki. Nie ma jednak potwierdzenia, że sama ambasada została bezpośrednio trafiona. Placówka wydała natomiast pilny komunikat bezpieczeństwa, w którym ostrzega przed możliwością kolejnych uderzeń rakietowych i dronowych nad terytorium Kuwejtu.

„Ambasada USA w Kuwejcie wzywa obywateli USA przebywających w Kuwejcie do pozostania w bezpiecznym miejscu, przeglądu planów bezpieczeństwa na wypadek ataku oraz zachowania czujności w przypadku kolejnych ataków w przyszłości” – przekazano w oficjalnym ostrzeżeniu, a personel dyplomatyczny miał przebywać w schronach.

Władze Kuwejtu poinformowały, że nad ranem przechwycono nieokreśloną liczbę bezzałogowych statków powietrznych. Jednocześnie potwierdzono, że w wyniku dotychczasowych irańskich uderzeń w regionie Zatoki zginęło pięć osób, w tym jedna na terytorium Kuwejtu. Doniesienia o eksplozjach napływały także z innych miast regionu, m.in. Abu Zabi, Dubaju, Doszy i Manamy.

Obecna fala ataków jest odpowiedzią Teheranu na rozpoczętą wcześniej operację militarną Stanów Zjednoczonych i Izraela przeciwko Iranowi. Irańskie uderzenia obejmują zarówno obiekty wojskowe – w tym bazy amerykańskie – jak i infrastrukturę cywilną w państwach Zatoki Perskiej.