W centrum sporu znajduje się interpretacja przepisów, zgodnie z którą akty urzędowe Prezydenta RP dotyczące obsady stanowisk w sądownictwie – w tym wyznaczanie sędziów pełniących określone funkcje – miałyby wymagać podpisu Prezesa Rady Ministrów. Zdaniem Pierwszego Prezesa SN takie rozumienie prawa narusza konstytucyjną pozycję prezydenta oraz zasadę podziału i równowagi władz.

Najpilniejszym problemem, na który wskazuje wniosek, jest paraliż procedur personalnych w Sądzie Najwyższym. Zaskarżone przepisy powodują bowiem, że niemożliwe staje się skuteczne wyznaczenie przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, które wybiera kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego – zwłaszcza w sytuacji, gdy urzędujący Pierwszy Prezes nie może przewodniczyć obradom lub sam kandyduje.

Podobny problem dotyczy izb Sądu Najwyższego. W konsekwencji kwestionowanej interpretacji przepisów od września 2024 roku pozostaje nieobsadzone stanowisko Prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, co – jak podkreślono – ma realny wpływ na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Spór obejmuje również Izbę Odpowiedzialności Zawodowej oraz możliwość czasowego powierzania kierowania izbami SN w razie wakatu na stanowisku prezesa.

We wniosku do Trybunału Konstytucyjnego podniesiono także wątpliwości dotyczące wymogu kontrasygnaty premiera przy wyznaczaniu sędziów do orzekania w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej, a także przy mianowaniu asesorów sądowych w sądach powszechnych i wojewódzkich sądach administracyjnych. Zdaniem Pierwszej Prezesa SN są to obszary, w których Konstytucja przyznaje prezydentowi samodzielne kompetencje, niewymagające współdziałania rządu.

Sprawa ma wyraźny wymiar ustrojowy i polityczny. W tle pojawia się bowiem zapowiadana przez rząd redefinicja relacji między władzą wykonawczą a prezydentem, w tym postulaty ograniczenia prezydenckich prerogatyw w obszarze sądownictwa. Wniosek Małgorzaty Manowskiej jest więc postrzegany jako obrona konstytucyjnej pozycji głowy państwa i próba zahamowania zmian, które – zdaniem krytyków – mogą prowadzić do podporządkowania wymiaru sprawiedliwości bieżącej większości rządowej.

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie może mieć fundamentalne znaczenie dla przyszłego modelu ustrojowego państwa, zwłaszcza w kontekście trwających sporów o praworządność, zakres władzy prezydenta oraz granice ingerencji rządu w funkcjonowanie sądów.