– „Cierpię na zespół stresu pourazowego w wyniku zatrzymania i niehumanitarnego traktowania” – oświadczył kapłan, zaznaczając, że jego stan został potwierdzony przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Z tego powodu skorzystał z prawa do odmowy składania dalszych wyjaśnień na obecnym etapie procesu.

Ks. Olszewski ostro skrytykował również sposób prowadzenia sprawy przez prokuraturę. – „Nie rozumiem, pod jakimi zarzutami zostałem aresztowany, pod innymi przedłużano mi areszt, a z jeszcze innymi wyszedłem z zakładu karnego. Nawet nazwa mojej fundacji była regularnie mylona” – mówił. Jak dodał, takie działania uznał za „uwłaczające” wobec osoby korzystającej z domniemania niewinności.

Szczególnie mocne słowa padły w kontekście działań służb po jego wyjściu na wolność. – „Od momentu opuszczenia zakładu karnego jestem nękany przez służby, w szczególności przez ABW. Nękani są moi rodzice i współpracownicy” – relacjonował. Opisywał m.in. przeszukania u swojej matki, kontrole policyjne u rodziców oraz wielokrotne poranne wejścia funkcjonariuszy do domów osób, które jedynie marginalnie współpracowały z fundacją Profeto. – „W jednym przypadku skończyło się to potężnym zawałem serca” – dodał.

Duchowny odniósł się także do zachowania jednego z prokuratorów. – „Od pierwszego dnia znęcał się nade mną. Powiedział szyderczo, że jak trafię do więzienia, to wtedy dopiero postara się o ‘wszystkie wygody’” – zeznał. Wspominał również o wielomiesięcznym blokowaniu korespondencji od najbliższej rodziny.

Ks. Olszewski podkreślił, że nie przyznaje się do żadnego z zarzucanych mu czynów i ocenił całe postępowanie jako przykład rażących naruszeń standardów państwa prawa.