Mariusz Paszko, Fronda.pl: Jest zgoda na Pana aresztowanie, jest też wydany za Panem list gończy. Wytoczyli przeciwko Panu najcięższe działa...

Zbigniew Ziobro, były Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny: …które strzelają ślepakami. Jako minister sprawiedliwości działałem zgodnie z prawem. To oni fabrykują z zemsty fałszywe zarzuty. Mają tego świadomość. Dlatego „ustawiają” sędziów czy to do spraw aresztowych ENA czy głównej sprawy Funduszu, gdzie oskarżonymi są ks. Olszewski i panie urzędniczki. Czy robiliby te bezeceństwa, omijali wymagane ustawą losowania sędziów, gdyby sami wierzyli, że zarzuty są mocne i poparte dowodami? 

A właśnie wydany List gończy to komedia. Zgodnie z prawem wydać list gończy można tylko wtedy, gdy miejsce pobytu osoby podejrzanej jest nieznane, a poszukiwanie odbywa się na terenie Polski. Tymczasem wszyscy wiedzą, że przebywam zagranicą na Węgrzech. Mieszkam w Budapeszcie objęty ochroną międzynarodową. Wie o tym prokuratura i sąd. Znają nawet mój adres tutaj. Wydali list gończy, wbrew zapisom prawa, wyłącznie w celach medialnych, bo dobrze wygląda. Ale się zakiwali, bo teraz policja otrzymuje tysiące zgłoszeń od obywateli z informacją, gdzie przebywam. Bo do tego wzywa obywateli ustawa: wzywa „każdego, kto zna miejsce pobytu poszukiwanego, do zawiadomienia o tym najbliższej jednostki Policji, prokuratora lub sądu;”

Jeśli ktoś wie, gdzie jestem, to ma obowiązek poinformować policję. A że wiedzą wszyscy, to ludzie informują, ale policja wlepia im mandaty, bo uznaje, że tylko blokują numer alarmowy. Czysty Mrożek.

Wspominał Pan o składzie sędziowskim...

Właśnie. Decyzja o areszcie została wydana przez sędzię, która w mojej ocenie popełniła w tej sprawie kilka przestępstw. To aktywna działaczka upolitycznionego stowarzyszenia Iustitia, które mnie nienawistnie atakowało przez lata, domagając się pociągnięcia do odpowiedzialności karnej i ukarania. I które groziło swoim członkom wyrzuceniem, jeśli nie będą działać zgodnie z uchwałami stowarzyszenia, czyli przeciwko mnie. I ta sędzia nie wykluczyła się ze sprawy, łamiąc prawo, bo brak jej bezstronności jest tu oczywisty. Zresztą pani sędzia to nawet sama udowodniła, bo – też wbrew prawu – nie zgodziła się na dołączenie do akt dowodów świadczących na moją korzyść, które ukrył przed sądem prokurator, a które odkryli moi adwokaci. Dlatego jeszcze przed ostatnim posiedzeniem złożyłem w tej sprawie na panią sędzię zawiadomienie do prokuratury. Choć oczywiście zdaje sobie sprawę, że dopóki będzie rządzić Tusk, nie doczekam się sprawiedliwości. Ale na szczęście nie będzie już długo rządzić.

Panie Ministrze, pan Borowski, Pan i ksiądz Olszewski — jak ocenia pan zbiorczo działania rządu Donalda Tuska?

Donald Tusk postawił wszystko na jedną kartę i zaczął rządzić bezprawiem i przemocą. Chce wyeliminować prawicę z rządzenia, zniszczyć wszystko, co nasze rządy zbudowały, prześladując nawet księży i kobiety z małymi chorymi dziećmi. 

Nie kryje swojego celu i konsekwentnie go realizuje, jawnie łamiąc ustawy, a nawet Konstytucję. Sam zresztą publicznie zapowiedział, że prawo zapisane w ustawach go nie interesuje i będzie je stosował tak, jak „on sam je rozumie”.

Zebrał wokół siebie straceńców jak Waldemara Żurka czy Romana Giertycha, którzy bez wahania wykonują jego przestępcze polecenia.

Z tej drogi nie mają już powrotu. I Tusk, i jego wataha doskonale wiedzą, że ich działania to ciężkie przestępstwa i gdy stracą władzę, konsekwencje prawne zrujnują ich życie na długie lata.

Czy dlatego Donald Tuska zdecydował się, z pominięciem wymaganej przez ustawę pisemnej zgody prezydenta, odsunąć legalnego Prokuratora Krajowego i na jego miejsce powołać swojego człowieka?

Tak. Dokładnie dlatego Tusk najpierw z Adamem Bodnarem, a potem kontynuując to z Żurkiem, siłą przejęli polską prokuraturę, a następnie stopniowo robią to z sądami. Bezprawnie wyrzucili prezesów sądów przed końcem ich kadencji, a w wydziałach karnych, gdzie toczą się najważniejsze polityczne sprawy, odsunęli wielu niezawisłych sędziów. Do najważniejszych decyzji w sprawach politycznych, łamiąc prawo ręcznie kierują tylko zaufanych, by mieć gwarancję, że zapadną „słuszne” wyroki.

I takie „oczekiwane” orzeczenia te kapturowe sądy już wydają. Wystarczy spojrzeć na sprawę ks. Olszewskiego, gdzie bezprawnie podmieniono wylosowanych ławników na wyznaczonych palcem. I ci nowi ławnicy, mając zaledwie dobę na przeczytanie kilkuset tysięcy akt sprawy Funduszu Sprawiedliwości, składają oświadczenia, że z tymi dokumentami się zapoznali. Czyli przez całą dobę bez przerwy musieli czytać po kilka stron na sekundę. Nadludzkie moce mają, prawda?

A sprawę prowadzi sędzia Justyna Koska-Janusz, którą zdegradowałem z sądu okręgowego do rejonowego po tym, jak - w mojej ocenie - podjęła fatalne decyzje w jednym z prowadzonych postępowań karnych. Skutkowało to utratą jej prestiżu i koniecznością wykonywania znacznie większej ilości ciężkiej pracy. Wytoczyła mi proces, atakowała mnie w mediach, przedstawiając mnie wprost jako przeciwnika. Jak można dzisiaj uznać, że będzie bezstronna w sprawie Funduszu Sprawiedliwości?!

A informacje, jakimi się podzielił sędzia Łubowski?

Sędzia Łubowski mówił publicznie, na oczach kamer, że prokuratorzy Żurka próbowali z nim „ustawiać” sprawę Funduszu Sprawiedliwości. Jeden z nich, prokurator Ślepokura, zwrócił się do sędziego słowami: „Chcemy przyjść, żeby było dobrze”. Można zapytać, czy to jeszcze prokuratorzy, czy już zwykli kryminaliści — to pytanie retoryczne. Sędzia nie uległ naciskom. Wydał orzeczenie nie po myśli władzy i uchylił Europejski Nakaz Aresztowania. Wtedy ruszyły represje. Poddano go mobbingowi, karnie zmieniono zakres jego obowiązków, nagle dorzucono mu dziesiątki nowych spraw. Rozpoczęto procedurę jego odwoływania i uruchomiono nagonkę medialną inspirowaną przez polityków koalicji rządzącej. Tej rządzącej bandzie nie chodziło wyłącznie o ukaranie jednego odważnego sędziego, lecz o zastraszenie wszystkich pozostałych. Tak właśnie Żurek i Tusk rozumieją niezawisłość sędziowską. I przed taki sąd — sąd stosujący nie prawo, lecz polityczne dyrektywy Tuska — chciano mnie postawić. Sędzia Łubowski się nie poddał, dlatego jest dziś prześladowany.

Jak odniósłby się Pan do ataków na pańską rodzinę?

To stały element działań przestępców, tych - powiedzmy - ulicznych i tych w białych kołnierzykach. Jeden z bandytów zwany „królem dopalaczy”, którego grupa została rozbita przez prokuraturę pod moim nadzorem zlecił za grube pieniądze moje zabójstwo. Na szczęście sprawa wyszła i siedzi długo w areszcie. Przygotowałem zmiany prawa umożliwiające rozbicie jego wielomilionowego biznesu w Europie. Były też zlecenia bandytów skierowane przeciwko moim bliskim. Takich historii było więcej. Niedawno senator Gawłowski - skazany na pięć lat więzienia w sprawie, którą nadzorowałem - kierował groźby wobec mojej żony. Prokuratura podporządkowana dziś jego politycznym kolegom miała podejmować wobec niej działania.

Potraktowałem to poważnie i dlatego poprosiłem władze węgierskie o objęcie jej ochroną.

Jak to się stało, że wyjechał Pan z kraju?

Nie tyle wyjechałem, co zdecydowałem się nie wracać. Przebywałem w Budapeszcie na konferencji o łamaniu prawa w Polsce i Unii Europejskiej. Dostałem na ten termin zaproszenie miesiąc wcześniej. Wyjeżdżając na Węgry nie miałem pojęcia, że zostaną wobec mnie podjęte działania zmierzające do mojego aresztowania.

Gdy dowiedziałem się o tym przebywając już nad Dunajem w pierwszym odruchu postanowiłem wrócić. Zaplanowałem nawet konferencję prasową z Patrykiem Jakim, na której w Sejmie miałem odpowiedzieć na absurdalne zarzuty z wniosku o uchylenie immunitetu. Ustalałem jej organizację z szefem Klubu Parlamentarnego PIS Mariuszem Błaszczakiem. Ale otrzymałem informację z wiarygodnego źródła, że szykowana jest prowokacja oraz że zorganizowano ustawkę z sędzią aktywistą z Iustitii. Powiedziano mi, że areszt jest przesądzony - jak zapowiedział wcześniej Tusk. Prawo i dowody nie będą miały znaczenia, gdyż jest ustawka z sędzią gwarantującym wcześniej mój areszt. Uznałem w tej sytuacji, że nie dam się wciągnąć w scenariusz propagandowy i zepsuję Tuskowi planowane igrzyska. Teraz się wścieka, że jestem poza jego zasięgiem.

Czy uważa Pan, że obecna kampania przeciwko Panu ma odwracać uwagę od realnych problemów kraju?

Oczywiście. To, że wciąż jestem na wolności, bardzo ich frustruje. Tusk obiecał swoim wyznawcom, że przyniesie im moją głowę na tacy. Miał pokazać skuteczność, mobilizować emocje. Po moim zatrzymaniu miałem stać się ich narzędziem do wywoływania politycznych nienawistnych emocji. Wożono by mnie w kajdanach z miejsca na miejsce, reżimowe telewizje by to transmitowały od rana do wieczora. Organizowano by wiece nienawiści. Tak już w dużym stopniu było przy zatrzymaniu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.

Ten plan nie wypalił, dlatego nie mogą w takim stopniu odwracać uwagi od kryzysu służby zdrowia, podwyżek cen energii i co chwilę wychodzącej nieudolności w każdym obszarze rządzenia. Dlatego robią takie cyrki jak z listem gończym. Żeby wciąż bić w bębenek nienawiści.

A jak ocenia Pan działania wobec KRS i reakcje UE?

To ogromna hipokryzja i bezprawie. Blokowanie sędziom członkom KRS dostępu do ich instytucji to rzecz bezprecedensowa. Kodeks postępowania karnego daje prawo uczestniczenia w przeszukaniu. Zdjęcia rozprutych szaf sędziów będą dowodami w przyszłych procesach wszystkich tych, którzy za te decyzje odpowiadają. A Unia? Udaje, że nie widzi tego bezprawia. Gdy my rządziliśmy, nieustannie trąbili o rzekomym łamaniu praworządności i końcu demokracji. Widział Pan za naszych czasów chociaż jedną wyłamaną szufladę w biurku sędziego? A oni w biały dzień prują kasy pancerne w gabinetach sędziów i przejmują tajne akta. 

Unia milczy, gdy Żurek jawnie łamie ustawy i konstytucję. Milczała, gdy w tuskowych lochach prześladowano księdza Olszewskiego i znęcano się nad paniami urzędniczkami z ministerstwa, gdy kazano im brać prysznic na oczach mężczyzn strażników. Przecież to oczywiste przestępstwa. Popełniali je po to, by w ten sposób te kobiety złamać i wymusić na nich zeznania. Nie wspomnę już o odmowie księdzu dostępu do toalety. Uważam, że to niebywale upokarzanie i to były osobiste decyzje Tuska. Słyszałem od różnych osób, które w przeszłości znały Tuska, że to psychopatycznie mściwy typ. Zresztą to samo mówili o nim nagrani w restauracji Sowa i Przyjaciele Kwaśniewski i Kalisz. Rozliczymy za te łajdactwa, wszystkich, bez wyjątku, którzy za to odpowiadają.

Na zakończenie jeszcze pytanie o to, jak zamierza Pan dalej działać?

Pozwolę sobie tu zwrócić się bezpośrednio do Donalda Tuska. Słyszysz? Nie zamilknę, Będą mówił głośno o kryciu kumpli przestępców, Donalda Tuska. Wiem, że właśnie tego premier boi się najbardziej. I słusznie, bo ta prawda zmiecie go z politycznej planszy. I już nie tak długo przyjdzie czas na jego odpowiedzialność, karną odpowiedzialność!

Uprzejmie dziękuję Panie Ministrze za rozmowę.