Podczas konferencji zorganizowanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej wicepremier mówił o utworzeniu tzw. rezerwy wysokiej gotowości. Chodzi o przeszkolonych cywilów, którzy regularnie uczestniczyliby w ćwiczeniach i pozostawali do dyspozycji wojska w razie kryzysu. – Zmiany w strukturze rezerw są nieuniknione, także ze względów demograficznych – podkreślał.
Nowy system ma opierać się na dobrowolności i zachętach finansowych. Rezerwiści mogliby liczyć na wynagrodzenie za udział w szkoleniach, dostęp do specjalistycznych kursów oraz większą swobodę w wyborze terminów ćwiczeń i jednostek. Według zapowiedzi resortu program ma zwiększyć atrakcyjność służby i poszerzyć bazę kandydatów do armii.
Elementem reformy będzie także kolejna edycja ogólnopolskiego programu „wGotowości”, który MON realizuje wspólnie ze Sztab Generalny Wojska Polskiego. Od marca ruszyć mają dobrowolne szkolenia obronne dla pełnoletnich obywateli – obejmujące m.in. pierwszą pomoc, reagowanie kryzysowe czy podstawy cyberbezpieczeństwa. Pilotaż programu odbył się jesienią ubiegłego roku i – według resortu – spotkał się z dużym zainteresowaniem.
Władze podkreślają, że celem inicjatywy jest nie tylko edukacja społeczeństwa, ale również identyfikacja osób, które w przyszłości mogłyby zasilić rezerwy lub zdecydować się na bardziej zaawansowaną formę służby.
Pobór? Na razie bez decyzji
Kosiniak-Kamysz odniósł się również do pojawiających się w debacie publicznej pytań o ewentualny powrót obowiązkowej służby wojskowej. Przypomniał, że została ona zawieszona – a nie zniesiona – z początkiem 2010 roku, co formalnie umożliwia jej przywrócenie w przyszłości. – Dziś jednak ani w MON, ani w Sztabie Generalnym nie ma takich planów. Stawiamy na powszechne, dobrowolne szkolenia oraz przebudowę systemu rezerw – zaznaczył.
