Informacje o udziale polskich pododdziałów przekazało Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, podkreślając, że jest to jeden z kluczowych sprawdzianów interoperacyjności w ramach NATO. Na rumuńskich poligonach działają przede wszystkim artylerzyści z 1. Brygady Rakiet, którzy wykorzystują system HOMAR-A – polską wersję amerykańskich wyrzutni HIMARS.

W trakcie ćwiczeń żołnierze doskonalą m.in. sprawne zajmowanie stanowisk ogniowych, precyzyjne rażenie celów oraz procedury maskowania i unikania wykrycia przez sensory przeciwnika. – „To sprawdzian zdolności do szybkiego przerzutu sił, gotowości do obrony oraz prowadzenia połączonych operacji wsparcia ogniowego” – zaznaczono w oficjalnym komunikacie dowództwa.

O znaczeniu regularnych treningów z sojusznikami mówił w rozmowie z portalem Polska Zbrojna mjr Dominik Nass z 1. Brygady Rakiet. – „W ubiegłym roku w ramach natowskich ćwiczeń Swift Response zostaliśmy przerzuceni do Finlandii, teraz trenujemy w Rumunii, a wkrótce czeka nas także szkolenie w Danii” – podkreślił oficer, zwracając uwagę na rosnącą skalę współpracy państw korzystających z tych samych systemów uzbrojenia.

Według danych Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, do Rumunii skierowano około 160 żołnierzy z trzech jednostek: 1. Brygady Rakiet, 18. Brygady Artylerii oraz 9. Brygady Wsparcia Dowodzenia DGRSZ. Wspólne działania obejmują planowanie ognia na szczeblu sojuszniczym, synchronizację uderzeń oraz integrację z elementami rozpoznania.

Dynamic Front 26 to największe w tym roku ćwiczenia artylerii państw NATO. Zarządzają nimi dowództwa armii Stanów Zjednoczonych w Europie i Afryce oraz 56. Wielodomenowe Dowództwo w Europie, stacjonujące na co dzień w Niemczech. Celem jest przećwiczenie regionalnych planów obronnych oraz zwiększenie skuteczności wsparcia ogniowego na rozproszonym polu walki.

– „Europa jest dziś nie tylko wysuniętą linią obrony, ale także żywym laboratorium, w którym doskonalimy zdolności i partnerstwa potrzebne do odstraszania agresji oraz ochrony pokoju i stabilności” – powiedział Clinton Carroll, oficer do spraw komunikacji publicznej jednego z dowództw odpowiedzialnych za manewry.

Oprócz gospodarzy w ćwiczeniach uczestniczą również wojska ze Stanów Zjednoczonych, Francji i Polski. Scenariusze zakładają szybkie przemieszczanie pododdziałów na znaczne odległości, tworzenie improwizowanych baz ogniowych oraz reagowanie na zagrożenia w warunkach symulowanego konfliktu o wysokiej intensywności. Dynamic Front 26 potrwa do połowy lutego.