Prezentując dziś w Sejmie priorytety polskiej polityki zagranicznej na 2026 roku, szef MSZ Radosław Sikorski mówił o relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

- „Pytam prawą stronę sali. Czy nie dotarło do was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z roku 1945 zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim? Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami”

- zwrócił się do polityków opozycji.

Do tych słów nawiązał poseł PiS Paweł Jabłoński, zabierając głos w czasie dyskusji po exposé ministra Sikorskiego.

- „Panie nieobecny Sikorski. Nie można być frajerem, tak pan tutaj mówił, sprowadzając tę debatę do dość niskiego poziomu (…). Ale zniżmy się na chwilę do tego poziomu. Nie można być frajerem. Zgoda, nie można być frajerem, nie można być tchórzem. (…) Przyjrzymy się w takim razie, jak wygląda polityka tego ministerstwa, tego konkretnego ministra, wicepremiera pana Sikorskiego”

- zachęcił były wiceminister spraw zagranicznych.

Następnie zwrócił uwagę na postawę polskiego MSZ w relacjach z Niemcami.

- „Czy rzeczywiście pan Sikorski nie jest frajerem i tchórzem? Spójrzmy na naszego największego sąsiada – na Niemcy. Nie bez kozery mówię o Niemczech jako o naszym największym sąsiedzie, dlatego że właśnie niedawno kanclerz Niemiec mówił, że największym sąsiadem Niemiec jest Rosja. Dosłownie tak określił państwo, które jest państwem wrogim. (…) Dla Niemiec to jest sąsiad, z którym jakoś trzeba będzie ułożyć stosunki. Niemcy nie mają z Rosją jednego metra wspólnej granicy. Dlaczego Niemcy mówią, że Rosja to ich sąsiad? Bo Niemcy cały czas myślą o Europie w kategoriach imperialnych. (…) Europa Środkowa, w tym Polska, jest w tej mentalności sprowadzona do roli bufora, a wy nie robicie w tej sprawie nic. Czy to jest frajerstwo, czy to jest tchórzostwo, to co robi w tej chwili pan Bosacki, że ucieka? Odpowiecie sobie na to państwo sami”

- zaapelował.

Przypomniał też o skandalicznych słowach kanclerza Niemiec Friedricha Merza, wedle którego, tak jak wedle sowieckiej propagandy, II wojna światowa rozpoczęła się w 1941 roku. Polskie władze w tej sprawie nie reagowały.

- „Jeżeli pan Merz mówi, że wojna wywołana przez Rosję po inwazji trwa już dłużej niż II wojna światowa, to co on ma na myśli, że kiedy zaczeła się II wojna światowa? Ewidentnie ma na myśli, że wojna zaczeła się dopiero od ataku Niemiec na ZSRR. PRóbuje wymazać z historii okres pomiędzy 1 wrzesnią 1939 roku a 22 czerwca 1941 roku. To jest wizja sowiecka. Kanclerz naszego największego sąsiada, wpisuje się w tę sowiecką wizję fałszowania historii, a co my robimy panie ministrze w tej sprawie? Co zrobiło w tej sprawie MSZ, dlaczego nie zareagowaliście? Czy to jest frajerstwo, czy to jest tchórzostwo, czy to jest coś jeszcze innego?”

- pytał poseł Jabłońki.

Zwrócił też uwagę na powołanie przez szefa MSZ Krzysztofa Ruchniewicza na pełnomocnika ds. współpracy niemiecko-polskiej czy „tępą antyamerykańską politykę niektórych członków tej koalicji rządowej”.

- „Oszczędzę wam więcej wstydu, tchórze, frajerzy, ale przede wszystkim działacie na szkodę Polski”

- zakończył.