Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaprezentował dziś w Sejmie priorytety polskiej polityki zagranicznej na 2026 rok. Mówił oczywiście o rosyjskiej agresji i konieczności dalszego wspierania Ukrainy. Ubolewał nad pogorszeniem relacji europejsko-amerykańskich i przestrzegał przed powrotem do „koncertu mocarstw”. Zachwalał przy tym Unię Europejską i podniósł temat polexitu.

- „Zrealizujemy słuszny postulat Stanów Zjednoczonych, aby Europa wzięła na siebie większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo”

- zapewniał.

- „Wybija godzina Europy. Albo będziemy zjednoczeni, albo zjedzą nasi więksi. Dziś w umysłach wszystkich Polek i Polaków muszą brzmieć pamiętne słowa Jana Pawła II: od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”

- dodał.

Jak zauważył w mediach społecznościowych szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, exposé cieszyło się „wątłym zainteresowaniem po stronie koalicji rządzącej”. Wielu posłów tej koalicji na sali sejmowej po prostu dziś rano zabrakło.

Obecni reprezentanci koalicji rządzącej wyglądali z kolei na nieco znudzonych.

Wystąpieniu szefa resortu dyplomacji z uwagą przysłuchiwali się natomiast posłowie opozycji, którzy chętnie komentowali je w mediach społecznościowych.

- „Wystąpienie ministra Sikorskiego nie porywa. Ale od czasu do czasu padają wyjątkowo absurdalne tezy. Cały ogromny kontynent afrykański, gdzie Polska może mieć i powinna realizować swoje interesy, został skwitowany stwierdzeniem, że nie wszystkie kraje Afryki wiedzą, co się dzieje na Ukrainie. Usłyszeliśmy też, że powinniśmy być dumni ze wszystkich medali, które z igrzysk przywieźli sportowcy krajów Unii Europejskiej”

- pisał europoseł Radosław Fogiel.

Były minister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk zwrócił z kolei uwagę, że sięgnięcie po temat polexitu miało na celu wyłącznie wewnętrzną politykę.

- „Wystąpienie szefa MSZ chaotyczne jak sytuacja w gmachu na Szucha i w całej polskiej polityce zagranicznej. Od Sasa do Lasa. Bez spójnej wizji, bez planu. W oparciu o stare kadry i stare schematy. Do tego otwieranie debaty o Polexicie, której do tej pory w parlamencie nie było, w imię ataku na wewnętrznego konkurenta. Skrajnie szkodliwe”

- podkreślił.

Z absurdalnej wypowiedzi na temat sukcesu Unii Europejskiej na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich zadrwił też poseł Łukasz Schreiber.

- „W 40. minucie swojego exposé szef MSZ przeszedł do Niemiec. Poziom jak zwykle: atak na opozycję, że chcemy wracać do czasów bitwy pod Cedynią, że niby życzymy zwycięstwa prorosyjskiej skrajnej prawicy w Niemczech plus niezbyt udane żarty. Zabawne też, że p. Sikorski potrafi odwoływać się do słów Anny Fotygi (szefowa MSZ w latach 2006-2007). Tej samej, o której w 2010r. stwierdził przykładowo, że byłaby wstydem dla Polski jako ambasador. Ale jest dobry sygnał - Unia Europejska odniosła sukces zdobywając mnóstwo medali na IO”

- stwierdził.