Protesty w Iranie rozpoczęły się w grudniu 2025 roku i szybko rozprzestrzeniły się na wiele miast, głównie jako sprzeciw wobec pogarszającej się sytuacji gospodarczej, inflacji i autorytarnej polityki władz. Według aktywistów i zagranicznych obserwatorów w czasie represji zginęło już kilka tysięcy osób, a liczba aresztowanych sięga dziesiątek tysięcy, co wywołało falę międzynarodowego oburzenia.
Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa wzmocniła obecność wojskową w rejonie Bliskiego Wschodu, wysyłając m.in. lotniskowiec USS Abraham Lincoln wraz z eskortą okrętów, co zostało odebrane jako sygnał odstraszający ewentualne działania Iranu lub jego sojuszników. Trump wielokrotnie ostrzegał Teheran przed eskalacją przemocy wobec protestujących i nie wykluczał użycia sił militarnych, choć dotychczas nie podjął bezpośredniej interwencji.
W odpowiedzi na napięcia, wspierani przez Iran rebelianci Huti ogłosili, że są gotowi wznowić ataki na statki handlowe i wojskowe przemierzające Morze Czerwone oraz Zatokę Adenu. W opublikowanych komunikatach ruch pokazuje m.in. obrazy płonącego statku i zapowiada kolejne akcje, co ma być wsparciem dla Iranu i sprzeciwem wobec działań USA w regionie.
